2013
10.21

Format: CD
Release Date: 21.10.2013
Country: Russia
Genre: Dark Doom Death

Buy CD

The debut album from Moscow band resulted from the years of intelligent work and gigs demonstrates evolution from traditional gothic doom metal to more complicated and heavy music. Besides founder of the band Yury Ryzhov known as current guitarist of Revelations of Rain the line-up includes Vladimir Andreev also known for Revelations of Rain and his project My Indifference To Silence. The musicians succeeded to create an integral work with solid sound and talented arrangements. Old fans of Shallow Rivers will find in «Nihil Euphoria» atmosphere and melodies traditional for the band, and every listener of this album will surely appreciate gloomy and aggressive death doom metal.

Tracklist:
1. Nihil Euphoria
2. Echoes of the Fall
3. Leda and the Swan
4. The Weeping Lotus Dance
5. To the Fairest
6. If Ever
7. Down the River to Vortex
8. Before the Light Fades

24 comments so far

Add Your Comment
  1. Review
    Terroraiser
    9/10

    Дебютный альбом московской группы вселяет уверенность в то, что Doom/Death Metal еще может быть совсем не банальным стилем. Хотя все характерные элементы для этой музыки сохранены, однако при этом группа не стесняется использовать смены темпа и настроений – от медленных атмосферных пассажей до вполне забойных проходов. На заре зарождения стиля подобным “грешили” и такие основоположники стиля как My Dying Bride и Anathema, и, на мой взгляд, это более выигрышный вариант чем однообразная долбежка со скоростью похоронной процессии. При этом общая грустно-депрессивная атмосфера остается характерной на протяжении всего альбома, что для поклонников стиля является главным признаком принадлежности коллектива именно к своей категории. Вполне качественный, и главное – нескучный альбом.

    Author: Thrashmentor

  2. Review
    Mroczna Strefa
    6.5/10

    Ta okładka kojarzy się raczej jednoznacznie. Nie wiem, czy przed premierą genialnej i zdecydowanie niedocenionej – żeby było śmieszniej – również przez samych autorów “A Natural Disaster” brytyjskiej ANATHEMY jakiś grafik wykorzystał już podobny motyw na potrzeby frontu płyty, ale mam wrażenie, że szyld braci Cavanagh może w świadomości muzyków SHALLOW RIVERS zajmować miejsce poczesne i mimo, że twórcy “Nihil Euphoria” rzeźbią w zdecydowanie death/doom metalowym duchu, niekoniecznie w odniesieniu do zamkniętego przez, powiedzmy, “Silent Enigma” rozdziału. Moskiewski SHALLOW RIVERS gra dość intrygująco. Ich doom metal odznacza się konkretną, masywną ścianą dźwięku, dobytymi z najgłębszych zakamarków trzewi, do których tylko sięga przepona growlami i całkiem gęstym tłem keyboardowym. Partie gitary prowadzącej czerpią jednak wyraźnie z fińskiej szkoły klimatycznego metalu. AMORPHIS, BLACK SUN AEON czy nawet CHILDREN OF BODOM (oczywiście bez aż tak kaskadujących solówek i riffów jak te najszybsze spod kostki Alexi’ego Laiho) przemawiają przez wszystkie wrzucone na debiutancki album Rosjan kawałki, a “The Weeping Lotus Dance” jest prawdziwą powyższego wizytówką. Klawisze, choć całkiem różnorodne, wyraźnie nawiązują do gotyckiej czy art rockowej sceny lat 90. Nim w (przykładowym) “Leda And the Swan” ruszy konkretny, deathowy przemiał w tempie średnim, pod jakim nie zawahałby umieścić podpisu np. Dan Swano, dostałem dialog gitary solowej i keyboardu, jaki natychmiastowo i jednoznacznie przypomniał mi z jednej strony o ARTROSIS czy THE GATHERING, a z drugiej o przedstawicielach starej szkoły polskiego progresywu takich jak ABRAXAS czy COLLAGE. Pod koniec tego samego utworu jest również czysto symfoniczny fragment, więc aranżacyjnie “Nihil Euphoria” oferuje całkiem sporo. Technicznie i realizatorsko również nie ma większego wstydu i trzeba przyznać, że Yury Ryzhov (gitara) i Vladimir Andreev (wokal) zręcznie to wszystko ogarniają, gdyż SHALLOW RIVERS to oficjalnie ich duet i w wyniku podziału pozostałych obowiązków Vladimir przyjął również na klatę funkcję realizatora, więc przysłowiowy szacun. “Nihil Euphoria” został zarejestrowany w My Realm Studio, które wykonało również rzeczoną okładkę, co może robić za pewną ciekawostkę, choć nie od dziś wiadomo, że muzycy metalowi sporą kreatywnością potrafią się wykazać. Jedyne zastrzeżenie mam tu do samym utworów. Nie licząc kilku wyjątków, do których zaliczyć należy bardzo dobry numer tytułowy, “If Ever I” z czystym wokalem, czy zamykający całość, świetnie skonstruowany, zaaranżowany i odegrany utwór instrumentalny pt. “Before the Light Fades”, wszystko inne nurza się w takim typowym, gotycko-doomowym, kompozycyjnym spleenie, do którego przyzwyczajało już tysiące wcześniejszych wydawnictw. Wiele kawałków, mimo iż nie pozbawionych zmian tempa czy zabawy formą, zlewa się tu dzięki temu w jedną masę, co niestety zaniża ocenę końcową.

    Author: Kępol

  3. Review
    Pitchline Zine
    7.5/10
    08.10.2014

    Tanto aquellos que leéis habitualmente Pitchline como aquellos que seguís el panorama Doom metalero en sus diversas vertientes ya os habréis percatado de que el Este de Europa, y más concretamente Rusia, se ha convertido en un referente en cuanto bandas emergentes dentro de este estilo (podéis echar un vistazo a las ediciones de Solitude Productions y del propio subsello BadMoonMan Music, además de visitar las numerosas reseñas que de estas discográficas se han hecho en esta casa).

    El hecho es que, en el caso que nos ocupa, nos mantenemos fieles a ciertos patrones totalmente reconocibles que nos van a deslizar entre las devastadas tierras del doom y el death metal desde un punto de vista que sabe capturar la esencia que irrumpió, a principios de los noventa, con una serie de bandas que forjaron un estilo con un sello propio reconocible a lo largo del tiempo. Ya he comentado en más de una ocasión que, a estas alturas, no es fácil salir airoso del trance que supone crear y publicar un disco de un género que lleva más de veinte años vivo. Shallow Rivers consiguen atrapar y revivir el viejo hechizo que sabiamente aunaba las melodías de corte romántico con las que nos azotan desde una directa brutalidad. Como referente, podríamos citar las primerísimas obras de grupos pioneros como My Dying Bride, cuya sombra aun cobija toda una sensibilidad que, por lo visto, todavía es capaz de ofrecer chispazos de creatividad notables, así como las de otros referentes ya inexcusables como Anathema, Opeth o Shape of Despair. La alquimia entre la aspereza y densidad del doom, la pesadez brutal del death metal y la melancólica épica del gothic metal encuentra en este trabajo un equilibrio justo y mesurado que sabe ligar, mediante los estímulos adecuados nuestros diferentes paladares.

    Esto, desde luego, no se consigue si el trabajo musical no se sustenta sobre pilares levantados con solidez e inteligencia. Los temas, apropiadamente largos en su mayoría, dado el estilo del que se trata, saben y consiguen conectar y convencer desde las diferentes facetas en las que se muestran, es decir, que los pasajes melódicos logran despertar nuestras emociones más delicadas mientras que los pasajes más puramente death metal, con la profundamente gutural voz de Vladimir Andreev al frente, empatizan de inmediato con nuestro más primario e irracional instinto de odio y destrucción. Podéis probar con cortes como “Leda and the swan”, con un comienzo realmente poderoso construido sobre un adictivo riff, “To the fairest”, un ejemplar cocktail de agresividad y epopeya progresiva, o “Down the river to vortex”, el más doom y catártico, tres piezas que condensan a la perfección todo de lo que venimos hablando.

    Sin lugar a dudas estamos ante un debut notable que saciará el apetito de los incondicionales de este género dentro del espectro extremo y que, a los no tan incondicionales, les hará, cuando menos, reconocer sus muchas virtudes.

    Author: Jaime Fernandez

  4. Review
    Funeral Wedding
    5/5

    A internet trouxe aos headbangers uma vantagem imensa de conhecer bandas dos mais longínquos países e deu as bandas também a chance de divulgar seu trabalho para o mundo todo. É muito fácil hoje em dia você conhecer um grupo de cabo a rabo, conhecer a história de um grupo ou até mesmo de todos os gêneros. Basta um dia de pesquisa para que o mais recente fã já se ache capaz de poder explanar sobre cada subgênero e de onde surgiu cada vertente e etc… Todo esse acesso ás informações e bandas fez crescer o Heavy Metal em geral. Bandas e mais bandas brotam a cada dia, ao custo de fama ou de apenas fazer o som que lhes agrada e agradar os fãs que gostam do mesmo subgênero. Uma coisa é certa: A dificuldade de se destacar em meio ás já consagrado bandas, tentar não passar despercebido no meio de um mar que transborda cada vez mais grupos qualificados tecnicamente. Obviamente que isso é uma tarefa bem difícil, se destacar não depende somente da qualidade executada na música, você pode ser um excelente músico individualmente, mas uma banda não será reconhecida se apenas os solos de guitarras forem bons, ou vai?

    Enfim, me desculpem se fui longe demais com a introdução acima, mas fiz, pois, assim como em qualquer outro estilo, o Doom Metal pode ser bastante maçante aos ouvidos. Tem de ter certa paciência e uma propensão á melancolia e depressão (não é uma regra), mas acima de tudo é preciso saber filtrar as bandas á se conhecer.

    Os russos do, Shallow Rivers, se denominam como Doom/Death Metal . O que faz uma banda ser do subgênero “Doom Metal”? O som mais cadenciado? Letras referentes a tristeza e solidão? Clima mais atmosférico e sombrio? O Shallow Rivers agrega tudo isso, mas não tão brandamente como outras bandas do mesmo segmento. Creio que isso se deve ao de muita atenção ao desenvolver as músicas. O grupo existe desde 2007 e somente em 2013 lançaram esse excelente álbum intitulado, “Nihil Euphoria”. Composto apenas por dois integrantes, o Shallow Rivers não é nada original, é Death Doom Metal mesmo, mas de muita qualidade nas composições, não soando maçante ou enjoado em nenhum momento, tentam sempre criar uma atmosfera marcante em cada passagem de suas longas canções. Podem conferir na excelente faixa, “The Weeping Lotus Dance”, lindos riffs, algumas até “Opethianos”. É bem verdade que isso os afasta um pouco do Doom Metal, mas as essências atmosféricas e líricas estão lá, apenas incrementadas com muita técnica.

    Indico muito que ouça não só uma vez essa bolacha, pois é preciso algumas audições para chegar à conclusão que esse é na realidade um baita lançamento de Doom Metal, um dos melhores do ano sem dúvida. Matador!

    Author: Guilherme Rocha

  5. Review
    Convivial Hermit #7

    There’s nothing shallow about Shallow Rivers, that much I’ll say up-front. Learning that the two-headed crew behind this band is also in Revelations of Rain fueled my expectations, since I was rather impressed by the latter’s LP Deceptive Virtue, as you can read in these here pages. First I will mention the superb booklet art the album comes with. Each song is accompanied by a skilful drawing courtesy of artist Maximillian Sethislav, for example a naked woman wearing a funeral mask, a grim still life with a skull, a severed head resting in a wrecked boat, or an eccentric adaptation of the Leda and the Swan Greek myth to illustrate the eponymous song. This visual wealth makes it all the easier to actually believe in the songs and see the stories behind them. Sound-wise, I had more or less zero reason to expect something other than traditional melodic doom/death, and so wasn’t in the least upset to find exactly that. For what it’s worth, Shallow Rivers’ music is maybe even more traditional – meaning conservative and free of accidents – than Revelations of Rain’s already is, which is enough to rate it just a couple notches below in my book. But that aside, what a charming album our guys Yury and Vladimir put out! And between you and me, how could someone named Yury ever do anything wrong? Tight and nicely packaged would be two fitting adjectives to describe the impression the album makes. I guess it’s comparable to reading a quality thriller or sci-fi novel that does nothing to redefine a genre or venture off limits style-wise, but still manages to draw you in by making comprehensive use of what’s inherently attractive about this kind of music in the first place: sweeping majesty, leaden despondency, and a smart sense of mid-paced tension-building that keeps your neck on the move and your mind lying in wait for a treacherous twist. As it happens, twists are relatively few, but most of the thrill lies in the anticipation, the perceptible promise of disturbance lurking out of sight, on the sidelines, behind the corner. Add to that a crisp and extremely energetic production – maybe even a bit too generous on the guitars – and you have with Nihil Euphoria what I would call a breed between a classic and a well-fed underdog. The kind of album that my hi-fi will greet once a year like an old friend, not quite significant enough to ever enter the close circle of favourites, but strong and congenial enough to keep me from trading it away.

    Author: BG

  6. Review
    Metalizer
    4/5

    Московский дуэт, состоящий из Юрия Рыжова (Откровения Дождя) и Владимира Андреева (Откровения Дождя и My Indifference To Silence), объединили усилия, чтобы создать другой проект под вывеской Shallow Rivers и представить в нём сплав doom/death и dark метала. Не обращая внимания на то, что это дебютная работа музыкантов, в их профессионализме не стоит сомневаться, поскольку он уже давно доказан на деле в творчестве вышеупомянутых коллективов. Подобная ситуация обычно подразумевает формирование иной музыки, но не в этот раз. Работа весьма близка по духу этих групп, однако она отличается повышенным динамизмом и именно частичка присутствующего в ней дарка заставляет держать слушателя в постоянном напряжении.
    “Nihil Euphoria” словно преследует единственную цель: стать идеальным саундтреком для дождливых осенних дней. Гитарные виражи способны производить непрерывный поток мелодичных линий, переводящие музыкальную подложку в настоящую печаль и меланхолию, которые впечатываются в идеально сложенный по художественному построению буклет диска. Заглавный трек знакомит нас без предисловий, при всей своей безупречной красоте впадая в водоворот пессимизма и опустошённости. Медленная, тяжёлая гребля одинокого лодочника в тумане, изображённого на обложке и привлекающего наш взор, слышится сквозь трек, где визуальное воображение предлагает даже представить мягкое плескание воды. Импульсивное погружение в звучание произведения происходит постепенно, последовательно между гневом и меланхолией этого раскачивающегося маятника, который содержит восемь ценных жемчужин, но чтобы их обнаружить и вытащить на поверхность, надо глубоко нырнуть.
    Атмосфера пластинки постоянно меняется, как течение сезонов, за летом следует осень, а после – зима и весна, что характеризует круговорот жизненного цикла. Тем не менее, на диске присутствует контакт со слушателем, отражающий частые изменения настроения, что делает релиз таким эпичным. Диск является, прежде всего, манифестом трагизма, движущимся к осмыслению созерцания бытия. Чёрные ритмические штрихи отсылают к постоянному раздумью о законах природы. Струны гитары с беспокойством вибрируют, как души слишком рано отошедшие в мир иной, так и не нашедшие себе покоя. Альбом непрерывно раскачивается между смертью и обречённостью, это и есть ничтожная эйфория.
    Гроулинг заставляет нас пройти через мир печали, страданий, депрессии, тайн, ненависти и разорения. Величие высокопарных музыкальных конструкций выглядит одновременно мрачным и блестящим великолепием, но релизу не хватает оригинальности, даже учитывая тот факт, что с музыкальной зрелости диск выглядит вполне убедительно. С технической стороны звук отшлифован и выстроган. Shallow Rivers имеет потенциал, вот только жаль, что проект прикован к границам жанра, в котором уже всё сделано. Релиз предоставлен BadMoodMan Music.

    Author: Валентина Pantera Катышева

  7. Review
    Forgotten Path
    5/10

    Shallow Rivers was formed in 2007 by ex-members of Откровения Дождя. A demo was released two years later and now we can listen to their debut album. “Nihil Euphoria” has a slight hint of Gothic elements and a great emphasis on melodies that create a melancholic atmosphere. There’s very little influence from the previous project Откровения Дождя, which produce quite a Gothic atmosphere and included female vocals. Unfortunately, the singer passed away in 2012, so the debut album of Shallow Rivers was released by the remaining two members.
    I have to admit that I would often confuse Novembers Doom with October Tide or Lethian Dreams with Draconian. It’s just that Death/Doom Metal bands based on the use of melodies never left a lasting impression on me, so I didn’t know if a band sounded good or bad in the general context of the genre. I believe that the overwhelming use of melodies in this kind of music counteracts and consumes everything else. All that’s left are wheezing guitars, standard growls and an occasional synthesizer, which create a typical atmosphere. “Nihil Euphoria” embodies Death/Doom Metal by bringing out a cold and gloomy atmosphere. The technical side sounds fine, there’s dynamics, compositional changes, but at the same time the music is dull. Just as dull as any track of Novembers Doom. But maybe that’s how it’s supposed to sound. Maybe the pornography of emotions is the most important attribute in music for Death/Doom fans.
    “Nihil Euphoria” didn’t present anything innovative, but the listening was pleasantly atmospheric. But, probably that’s what I would say about any other album of this genre.

    Author: Bloodie

  8. Review
    Hardsounds
    7.6/10
    02.04.2014

    La Russia si dimostra sempre più un crogiolo di band dedite ad interscambiarsi vicendevolmente i rispettivi membri per dar vita a side projects di grande valenza che, purtroppo, difficilmente avremo la possibilità di vedere dal vivo visto che con solo due membri sono soliti suonare tutti gli strumenti. Considerando che i protagonisti in questione sono Yury Ryzhov (attualmente nei Revelations Of Rain, miglior band doom/death della grande madre Russia a detta di chi scrive), e Vladimir Andreev (producer del disco ed ex chitarrista dei Revelations Of Rain ora nei My Indifference To Silence, altro project notevole e già censito su queste pagine), ne consegue che conclamato è l’amore per il doom/death metal arricchito da un piglio rock tellurico – “Leda And The Swan” – aggressivo e drammatico – “Hoes Of The Fall” (con tanto di crescendo finale a là Behemoth) – con chitarre malinconinche alla Swallow The Sun/November’s Doom; e anche dell’ottimo gothic che amplifica la componente malinconica tramite le tastiere – “If Ever”. Nella parte finale del disco cala leggermente l’ispirazione, la band si rintana nel manierismo perdendo parte delle qualità che rendono articolate, rocciose e più godibili le prime tracce, rallentando i ritmi e facendo collimare l’esecuzione con il funeral doom, permettendo alla malinconoia di subentrare alla malinconia. Considerate le potenzialità dimostrate nelle prime sei tracce (la produzione non è il massimo), è un vero peccato che la band non abbia saputo tenere alta l’ispirazione per tutta la durata del disco, avrebbero dato vita ad un piccolo capolavoro; nella musica come nella vita è di fondamentale importanza sapersi accontentare, ne consegue che sei brani di gran livello su otto in totale sono un bel traguardo per un esordio.

    Grande disco di gothic doom death per gran parte della durata.

    Author: Igor Fanelli

  9. Review
    Spirit of Metal
    21.12.2013

    Fondé en 2007, Shallow Rivers sort une démo en 2009 puis attend 2013 pour nous offrir son premier album, la formation étant sans doute ralentit par un certain nombre de changements au sein de son line-up (on notera notamment le décès d’Ekaterina, qui chantait sur la démo). Le groupe est désormais un duo composé de Yury Ryzhov, guitariste chez Revelations of Rain et de Vladimir Andreev, ancien chanteur de la formation précitée, et sort donc son premier album chez BadMoodMan Music.

    Le Doom Death que nous propose Shallow Rivers combine puissance, émotion et modernité. Puissance, car les musiciens russes savent donner à leur musique une dimension assez agressive qui s’exprime régulièrement tout au long de l’album, et qui ne surprendra sans doute pas les amateurs de Revelations of Rain. Ainsi des morceaux comme Leda and the Swan ou The Weeping Lotus Dance séduisent par leur orientation plus axée Death Metal qui si elle reste très mélodique et mesurée, ce qui poussera probablement certains à regretter qu’elle n’ait pas été poussée plus loin, apporte à l’album efficacité et rythme, le rendant de fait très accessible aux personnes peu réceptives au Doom. En outre, le growl de Vladimir Andreev est très réussi et se révèle bien utilisé au sein de l’album, à défaut d’être vraiment original. De même la production est de qualité, comme d’habitude avec le label, et sait mettre en valeur l’aspect massif et puissant des guitares.

    Le travail mélodique est également très efficace et peaufiné. L’album comporte son lot de mélodies mémorables et riches en émotion qui s’enchaînent avec fluidité et participent pour beaucoup au charme de l’album. Cependant, à certaines occasions on pourrait peut-être leur reprocher leur manque relatif de noirceur. En effet, bien que la musique de Shallow Rivers évite toute niaiserie intempestive, elle se révèle sans doute moins subtile et équilibrée dans son mélange entre ténèbres et lumière que ne le fait celle de l'(ex)groupe principal des deux musiciens, ce qui d’ailleurs ne déplaira peut-être pas à tout le monde eut égard à la personnalité générale de l’album.

    En effet un commentaire similaire s’applique également au chant clair audible sur les titres If Ever I et Down the River to Vortex. Sa dimension assez moderne ne fera pas l’unanimité, mais à titre personnel je ne l’ai pas trouvé énervant et il remplit bien son rôle, offrant à ces deux morceaux situés vers la fin de l’album une atmosphère légèrement différente des autres titres.
    Il est intéressant de constater que la question de l’appréciation de cette fameuse dimension “moderne” présente dans l’album se pose également à propos des arrangements au claviers. En effet, si ceux-ci sont la plupart du temps assez classiques (chœurs, cordes et Cie..) bien qu’intelligemment utilisés (on notera par exemple les quelques notes de piano sur le second morceau), ils proposent également sur des morceaux tels que Nihil Euphoria ou Echoes of the Fall une facette plus ouvertement synthétique, qui de fait cristallise bien la personnalité de l’album, en particulier ses éléments risquant de ne pas plaire à tous.. cela étant, elle demeure toutefois relativement restreinte, et ne devrait pas être rédhibitoire.

    Pour conclure donc, à défaut d’être un chef d’œuvre ce Nihil Euphoria est un album solide et efficace qui à clairement de quoi convaincre un large publique..

    Author: Peacewalker

  10. Review
    Metalship
    6.7/10
    10.04.2014

    Bien que la Russie occupe la “une” médiatique actuellement pour d’autres raisons que des préoccupations musicales, il ne faut pas oublier que le pays possède une scène metal très prolifique. D’ailleurs, dans le milieu du Doom metal, un label russe fait figure de fer de lance dans le milieu, j’ai nommé Solitude Productions / BadMoodMan Music.

    Ce fameux label, très connu des fins limiers doomeux nous proposait en 2013 le premier album d’un petit groupe créé en 2007 : Shallow Rivers. Après la sortie d’une première démo durant leur année de création, la formation s’est complètement fait oublier, à cause de changements de line-up incessants. Et c’est donc autour du duo Yury “Dusted Wind” Ryzhov (Revelation of Rain) et Vladimir Andreev (ex Revelation of Rain et On the Edge of the NetherRealm) que s’est construit “Nihil Euphoria”. Autant vous dire qu’aux vues de leurs curriculum vitae, les deux protagonistes ont de l’expérience dans le Doom/Death.

    Shallow Rivers désigne une rivière peu profonde, on imagine donc facilement que la musique des russes ne sera pas empreinte de noirceur puisque la lumière traverse facilement la fine quantité d’eau. Cependant, aux vues de la pochette et du brouillard persistant, cette lumière bien présente prend des teintes plutôt grisonnantes. Cette couleur se confirme avec la première phrase de l’opus : “Not questioning, What is the meaning of my life ? It’s nothing at all”.

    Dès les premières notes de “Nihil Euphoria”, nous savons que l’ambiance sera atmosphérique, avec une grande prédominance du clavier dans les introductions (“Nihil Euphoria”, “To the Fairest”). Les guitares reprennent le schéma classique rythmique / soliste pour apporter de la lourdeur à l’ensemble. Mais l’élément le plus pesant provient de l’association des deux voix qui sont très typées “Death” et gutturales à souhait. Une structure sans surprise mais qui a déjà fait ses preuves.

    L’album évolue plutôt sur un mid-tempo assez enlevé. On sent énormément l’influence du Death metal dans la composition des Russes (“Echoes of the Fall”, Leda and the Swan”). Tous les éléments sont donc réunis pour faire de “Nihil Euphoria” un très bon album. Et pourtant, Shallow Rivers pèche sur certains points, notamment des passages soli au clavier quelques peu hasardeux, en mode sonnerie de téléphone (“Echoes of the Fall”), en mode indus (“Nihil Euphoria”) qui gâchent un peu le plaisir alors que les nappes sont très inspirées (“To the Fairest”).

    Outre ces petites fautes de gouts, il faut avouer tout de même que les deux comparses sont inspirés, particulièrement sur le morceau “If Ever I”. La voix claire est très profonde, le mélange guitare claire / clavier est bien pensé, les mélodies se cherchent et s’entrelacent, le tout influencé par le style gothique.

    De manière générale, la musique de Shallow Rivers est très riche et originale. En témoigne “Down the River to Vortex” qui représente ce que le groupe sait faire de mieux : nappes de claviers, guitare claire en arpèges, voix gutturale pesante, voix claire grave, tempo déroutant et mélodie parfois surprenante. “Nihil Euphoria” se clôture par un morceau totalement instrumental, la rivière reprend son cours normal, la nature reprend ses droits.

    Ce premier opus marque je l’espère, un avancée dans la carrière de ce duo qui nous a déjà démontré son talent dans Revelations of Rain et qui aujourd’hui, nous expose une autre facette avec Shallow Rivers. Malgré quelques petits défauts, ce “Nihil Euphoria” possède des qualités indéniables, qui présagent d’un avenir prometteur pour cette jeune formation.

    Author: dark pimousse

  11. Review
    Metalive
    3/5
    17.12.2013

    Дебютник от россиян Shallow Rivers пытался слушать несколько раз, но так и не проникся. Вроде бы все, что нужно для хорошего и мелодичного дэт/дума есть, а вот как-то мимо это все идет. Есть пара запоминающихся треков, что вроде как и неплохо для начала, а с другой стороны все это уже слышано. И не один же раз. Влияние грандов мировой сцены проступает довольно отчетливо, что впрочем не так уж и плохо. Надо же с чего-то начинать. Но вот, кроме пары этих самых треков, все остальное, как говорится, в одно ухо влетело, а из другого сами знаете что… К звуку претензий нет никаких, он просто на отлично нарулен, хороший, жирный такой. Гроул на высоте, приятно слушается. Моменты с чисты вокалом тоже не подвели, но общее впечатление, повторюсь, среднее.
    Ну и как итог 3/5. Неплохо, но могут еще лучше, я думаю.

    Author: SatanicPanzer

  12. Review
    Femforgacs
    8/10
    20.03.2014

    Ezelőtt pár évvel még azt mondtam volna, hogy a Solitude egy biztos pont. Nem feltétlenül érzem úgy, hogy ők változtak, lehet, hogy én… Tény, hogy a tőlük érkező zenékből mostmár erősen szelektálnom kell, hiszen a cél nem az, hogy “odamondjunk” egy bandának, hanem hogy az az ember írjon a lemezről, akinek legjobban tetszik a szerkesztők közül. Ezúttal például lehet, hogy nem hozzám passzol ez az anyag igazából. Megpróbálok objektívan okoskodni tehát.

    A moszkvai társulat 2007-ben startolt el, azóta ez az első lemezük. Négy éve jelentkeztek egy demóval még ezen kívül, és az azon lévő három dal egyike ide is felkerült. Yury “Dusted Wind” Ryzhov az alapító tag (papírforma szerint ő a gitáros), és még egy énekes tartozik a fix felálláshoz Vladimir Andreev személyében. Tulajdonképpen őt tartom a problémás pontnak, mivel nem képes kiszélesíteni egy kicsit sem azt a bizonyos death metal orgánumot, ami számomra pillanatok alatt tömény unalmat idéz elő.
    Jó, néha van szövegmondás, de a hörgésből csak nagyon ritkán mozdul el erre arra. Meg egy kicsit énekel… Többet kéne neki szerintem…
    A gitár egyébként hangulatos, a szinti is elszőnyegezget, de a fülem várná azt a bizonyos pluszt, ami végülis csak kevéssé érkezik meg.
    Az Echoes of the Fallban van az első rövid bepróbálkozás a dal vége felé klasszikusabbnak mondható zongorahangon, de nagyon nem sikerült eltalálni a hangszínt, én konkrétan odapillantottam a telcsimre, mikor felcsendült… Pedig fülessel hallgatom mindig a promóanyagokat.

    Mikor a harmadik dalban is meghallottam a szintiszőnyeget, rájöttem, hogy nem csak az énekkel van gond, hanem az eszköztárak általában szegényesek egy picit. Merengőket, a műfajjal ismerkedőket talán még ámulatba ejt ez a fajta zene, viszont, aki már meghallgatott pár death / doom anyagot, az bizony hamar ásítozni kezd. Pedig a Leda and the Swan még tempóban is merész, komolyan kimozdul a ködös tavon ringó csónakban ülő fazon által demonstrált zenei világból. Ez mondjuk azért jól esett.

    Az egész anyagra jellemző a kitartott hangok és a riffjáték váltakozása, ez azonban leginkább a The Weeping Lotus Dance tételnél jön elő. A középrészben szaggatott riffek, ide-oda csúszó hangok, majd ugyanez kitartottan. Nem rossz megoldás. És az is jól esett, hogy ez a szám nincs nyakonöntve a szinti – joghurttal. Van ebben is, de nem elejétől a végéig.

    Tovább haladva az izgalmak azért még fokozódnak, kimondottan érdekes megoldással operál az ötödik dal, ahol a szaggatott riffelés, a szólógitár és a szintetizátor együttese már – már progresszív izgalmakat okoz. To the Fairest. Ez a dal még tetszett is. Kimondottan.

    Alig három és fél perces átvezető jön – feledhető – még a dallamos ének ellenére is. A szintetizátor hangszíntől a hajamat téptem.
    A végefelé még lesz két erősebb dal, amiket szívesen hallgatok…

    Dobosnak mindkét tag fel van tüntetve a borítón, holott gyaníthatóan gépdob szól. Ami természetesen nem baj, csak nem ártana így írni. Ha mégsem az, hanem élő feljátszás, akkor én kérek elnézést, bár akkor a keverésnél lett csúnyán elgépesítve a hangzása és a tempója – ergo gépdob szól 😀

    Na, miután ennyit kukacoskodtam, és objektivitást ígértem… Hmmm… ez egy jó lemez, csak nekem nem tetszik különösebben. Illetve egyesek számára nagyon jó lemez is lehet. Minőséginek minőségi, hallatszik, hogy a témákkal is ellegóztak szépen, de nekem átlagos inkább a To the Fairestet kivéve… Az a dal nagyon ott van. Meg a Down the River to Vortex is.

    Nekem nyolc. Legyen nyolc.

    Author: Nagaarum

  13. Review
    Aristocrazia
    03.03.2014

    Gli Shallow Rivers ci raggiungono dalle fredde lande della Russia, accasati presso la BadMoodMan Music (sotto-etichetta della Solitude Productions) e debuttanti, anche se Yury Ryzhov e Vladimir Andreev sono già conosciuti per altri progetti come Revelations Of Rain e My Indifference To Silence (reincarnazione dei furono On The Edge Of The NetherRealm). Dopo una demo di qualche anno fa, il duo esordisce sulla lunga distanza nel 2013 con “Nihil Euphoria” e, viste le premesse, l’area musicale in cui il disco si muove dovrebbe già risultare palese.

    Fin dai primi istanti, proseguendo poi con tracce come la splendida “Leda And The Swan” e “To The Fairest”, l’atmosfera diviene malinconica e tetra, ma costantemente drappeggiata con catacombali e grevi innesti della componente Death; le sezioni più aggressive vengono pian piano affogate in scuri e plumbei oceani di melodie sofferenti, nel Doom più doloroso e opprimente. Le influenze del duo moscovita si delineano quindi con facilità: il classico Death-Doom britannico filtrato attraverso lo stile di altri gruppi come Swallow The Sun, Novembers Doom, Rapture e Nox Aurea.

    Non crediate però che gli Shallow Rivers si limitino a tessere tele ricavate unicamente da brandelli di stoffa di altre vesti più sontuose; in pezzi come “Echoes Of The Fall”, “The Weeping Lotus Dance” (uno degli episodi più belli dell’album) e “Down The Rivers To Vortex” emerge infatti un’abbondante dose di personalità: le tastiere ricamano splendidamente scenari nebbiosi e la commistione tra Death e Doom è orchestrata con maestria poco comune. Le linee melodiche imbastite sono di superba fattura e ritraggono a meraviglia ciò che questo stile musicale dovrebbe comunicare: un pathos, una progressione sentimentale semplicemente sublime che rispecchia una ben bilanciata unione tra la durezza cavernosa del Death e la schiacciante desolazione del Doom.

    Il finale suggello di bontà sulla talentuosa prova dei Nostri è posto dalla conclusiva “Before The Light Fades”: una mestizia quasi solenne vibra di un’aura tremendamente suggestiva, ligia al compito di racchiudere al proprio interno l’umore di tutto il lavoro.

    Troppo spesso negli ultimi anni molti gruppi formalmente dediti a tale genere hanno tralasciato (sovente quasi del tutto) la componente Death, perlopiù nascondendosi dietro alla derive dolciastre di cui il Doom è stato infarcito; gli Shallow Rivers, al contrario, hanno dimostrato personalità, sfoderando un debutto davvero meritevole. Chiunque si ritenesse un amante del Death-Doom, non dovrebbe davvero lasciarsi scappare questo “Nihil Euphoria”: una piccola perla, uno di quei piatti succulenti di cui, in fin dei conti, non ci si stanca mai.

    Author: Dope Fiend

  14. Review
    Chronicles of Chaos
    7.5/10
    02.03.2014

    Two out of the Russian doom/death ensemble Revelation of Rain have joined forces and formed this atmospheric doom/death project by the name of Shallow Rivers.
    _Nihil Euphoria_ adopts the same formula familiarized with the new wave of Russian doom/death recordings coming from the house of Solitude Production and the label’s sub-divisions; that is to say romantic, bombastic and melodramatic doom-laden death metal of the melodic and quasi-melancholic type.

    Although _Nihil Euphoria_ is not utterly different in that regard, the album offers powerful and super-engaging tunes, masterful playing, excellent production and highly aesthetic packaging. The artwork is ethereal and mysterious and the English-written lyrics are of high quality.

    Alluding to the banal, and yet maintaining still a high musical value, the duo put their heart and soul into the compositions, and it shows; the grand melodies are heavy on punchy, sometimes even thrashing, distorted guitar and guttural vocals that sit perfectly with the harmonies, into that some sparse keyboards are introduced that keep a good balance between the metallic storm and the romantic, broken-hearted edge.

    That mix is flawlessly executed on every level, pushing forward butter-smoothly and its intrinsic dichotomy works its magic on the listener with every breath one takes, making this album ear candy even for those who might think they have already heard everything in this school of Russian melodic (gothic?) doom/death metal, and are quite fed up with this sub-genre. This album will prove wrong any preconception or prejudice the sceptics out there may have, for it is virtually impossible to remain apathetic towards the tunes encapsulated within this little album.

    As of now, Shallow Rivers are a better musical entity than Revelation of Rain, delivering a more interesting and highly developed brand of heavy metal, that even though is nowhere near innocent of genre clichés, manages to transcend above and beyond these very pedestrian and familiar trodden roads and offer something grand and ethereal with such a strong impact that it will make you oblivious to the fact this album could have been a tad more original, as I’m sure these proficient musicians could have written a piece that is even more singular in its structure than this offering. _Nihil Euphoria_ is a massive, sweeping and majestically melodious recording of the highest order.

    Author: Chaim Drishner

  15. Review
    Atmosfear Magazine №13
    7/10

    Ещё одни дебютанты с Москвы, которым путевку в жизнь дал российский лейбл Solitude Productions. Правда в составе группы оказались уже знакомые люди из уже более известных формаций – ОТКРОВЕНИЯ ДОЖДЯ и MY INDIFFERENCE TO SILENCE. А это значит, что плохой альбом эти два музыканта записать тут в принципе не могли. “Nihil Euphoria” – это атмосферный и мелодичный материал в стиле doom/death metal с грамотными аранжировками и отличным звучанием. Оформление также сделано на высоте, обложка очень точно передает атмосферу этого альбома. Всем тем, кому мало релизов в данном жанре, могут смело брать этот диск себе в коллекцию.

    Author: CS

  16. Review
    Scream Magazine
    5/5

    Selv om Shallow Rivers er et debuterende band, er det likevel to ringrever innen russisk doom som skjuler seg bak navnet. Begge er nemlig medlemmer av Revelations Of Rain, og vokalist Vladimir Andreev også har sitt prosjekt ved navn My Indifference To Silence. Når to slike musikere slår seg sammen for å lage et nytt prosjekt skulle man kanskje tro at de ville prøve på noe helt annerledes, men den gang ei. «Nihil Euphoria» er selvsagt doom det også, men en relativt uptempo variant av genren. Tro likevel ikke at dette er noe lystig album, det går jo bare ikke an med akkurat den typen vokal, men likevel altså, både melodier og takt er et godt stykke unna funeral doom. Glemte jeg å si at vokalen er helt enorm, gurglende og dyp? Ja det gjorde jeg visst. Men nå vet du det.

    Author: Bjørn Nørsterud

  17. Review
    The Pit of the Damned
    7.5/10
    15.02.2014

    Altro debutto in casa Solitude Production/BadMoodMan, il disco in questione, opera prima dei russi (un duo, peraltro) Shallow Rivers. Non serve spendere molte parole per dare una bella inquadrata al lavoro: melodic death-doom quadrato, preciso, ben cadenzato, aggressivo… ecco, si aggressivo, e meno male! Non aspettatevi un lavoro rivoluzionario perché, ormai è risaputo, il genere trattato dai Nostri è quasi l’esatto opposto dell’innovazione e della sperimentazione, ma accogliete a braccia aperte un lavoro ispirato e ben prodotto, che merita di stare nelle vostre scaffalature musicali tranquillamente tra Swallow The Sun, Daylight Dies (quelli degli esordi, per lo meno) e una certa scuola scandinava. I due ragazzi si dividono tutta la strumentazione, ma per quanto riguarda chi scrive il miglior strumento musicale dell’intero album è la voce cavernosa del bravo vocalist, un growl catarroso al punto giusto e pesante, ma anche capace di inserti melodici ad hoc (per esempio in “Down the River to Vortex”, pezzo di ottima fattura che fa scivolare la durata non da poco, senza intoppi e punti morti). Per il resto, il lavoro di intreccio delle varie trame è svolto in maniera più che dignitosa, con una solida impalcatura a sorreggere il tutto. Unico appunto personale riguarda l’utilizzo delle tastiere, dove forse la scelta delle sonorità avrebbe meritato un minimo di attenzione in più, giusto per togliere quel lieve alone di “già sentito” e “banale”, e dare all’intero disco un’ulteriore nota di personalità aggiunta. Segnalo anche l’intro e “The Weeping Lotus Dance”, dove un riff azzeccatissimo vi resterà in testa già dal primo ascolto. Concludo qui rimarcando il fatto che siamo di fronte ad un esordio e pertanto, anche se gli otto pezzi si susseguono senza drastici cambi di atteggiamento, è d’obbligo segnalare alcune prolissità di troppo qua e la, ma nulla di grave o irrimediabile; in ogni caso gioiamo e attendiamo fiduciosi il prossimo lavoro, perché la strada è spianata e il talento non manca.

    Author: Filippo Zanotti

  18. Review
    Pro-Rock #109
    8/10

    Shallow Rivers е про-ект на двама добре познати музиканти из руските дуум метъл среди. Става дума за Юрий Рыжов от Откровения Дождя и Владимир Андреев от My Indifference To Silence (екс Откровения Дождя). Имайки предвид групите, в които двамата участват и са участвали, очаквах Nihil Euphobiaда е творба с високо качество и точно това и получих от този дебют. Доброто преливане между меланхолия и ярост, интересните кийбордни партии и запленяващите композиции съвсем естествено поставят този албум между претендентите в двете категории за дуум/дет метъл дебют и албум на дуум/дет метъл сцената.
    За фенове на Откро-вения Дождя, Vin De Mia Trix

    Author: Svarog

  19. Review
    Darkview
    7/10
    17.01.2014

    Het Moscovische duo Yury en Vladimir Andreev zijn we ook al tegengekomen bij Revelation of Rains, één van de betere spelers uit de Russische doomwereld.

    Vorig werk was stevig geworteld in de gotische doom en daar is eigenlijk met deze ‘Nihil Euphoria’ weinig aan veranderd. De invloed van Saturnus ligt er in vette, stroperige lagen dubbeldik bovenop. Qua origineliteit gooien ze dus geen al te hoge ogen, maar net als bij hun moederband, zijn beiden wel bijzonder behept in het schrijven van pakkende nummers. Af en toe durven ze het tempo eens opdrijven waarmee ze dichter in de buurt komen van de oude Katatonia of Swallow The Sun. Het is geen essentiële release en ik geef nog steeds de voorkeur aan Revelations, maar al bij al is dit heus niet slecht.

    Author: Samoht

  20. Review
    Lords of Metal
    7.2/10

    Het debuut van Shallow Rivers uit Moskou is een album waarop je eigenlijk weinig kritiek zou moeten hebben. Alles is tot in de puntjes verzorgd. Van het artwork tot aan de geweldig klinkende opnames. De melodieuze doom/death zou in geen enkele verzameling van de liefhebber van het genre misstaan. Ik hoor u denken: Waar blijft de maar? Nou hier! Maar, Nihil Euphoria is op geen enkel moment origineel te noemen. De diehard liefhebber kan dit album na 1 luisterbeurt al dromen. Dat is gewoon erg jammer, want de band heeft duidelijk potentie. Ze zijn alleen geketend aan de grenzen van een genre waarin alles al is gedaan. Ik zit gewoon te luisteren naar een mix van Paradise Lost, Mourning Beloveth en Swallow The Sun. Waar is toch dat vleugje originaliteit?

    Author: Pim B.

  21. Review
    Pure Nothing Worship

    “Nihil Euphoria” is the first full-length of this decisive band from Moscow. Shallow Rivers play melodic death / doom metal. The band founder and guitarist also play in Revelations Of Rain aka Откровения Дождя and we can feel the strong influence from this band. These guys created great atmospheric album with a lot of melodies and heavy riffs. Shallow Rivers managed in less than an hour to lead us through worlds of sorrow, depression, darkness, mysteries, hatred and ruin. All of it is spiced with precise death/doom playing of the mid tempo and crystal clear production. We can say that this album is simple, but never boring – like a thick book that makes you read it again. Besides the good music, this album is adorned with a great booklet which gives to all of this a mystic picture. “Nihil Euphoria” is a treat for fans of Inborn Suffering, the mentioned Revelations Of Rain, Officium Triste, Necare and similar acts.

  22. Review
    Ave Noctum
    8/10
    05.12.2013

    This album, the first full release by Shallow Rivers from Moscow, starts in orchestral and metal majesty. The opening title track then heads into a big section of despairing doom but impressively, it presses on and develops rather than grinding down into ponderous contemplation as can happen. The momentum is maintained with “Echoes of the Fall” which is heavy and growly but with a pulsating and airy passage which is like oxygen as it spreads unexpected light. The melody is captivating and mobile, dropping back occasionally into deathly depths.

    Over the hour of “Nihil Euphoria”, atmospheres constantly change like the passing of the seasons. Yet there is a human touch about the mood changes which makes this album so epic. A heavy riff and growls mix with a sophisticated riff on “Leda and The Swan”. The album moves towards a forceful and expressive death metal section. The flowing nature and the dark elements tinged with suggestions of life have elements of Opeth about them, but Shallow Rivers plough on in their own sphere, interspersing the urgency with black metal touches and at one point a mystical chorus. The oxymoron that is Nihil Euphoria is explained easily. It is dark yet somehow in this ever developing death metal pattern, there is euphoria. “The Weeping Lotus Dance” is darker than most, progressing mechanically and ominously. This one approaches death metal in its purest form. The drum rattles along at a decent pace, finding itself being joined by distinctly Opeth-like guitar majesty and together progressing the story. There are whisperings of suffering but in the growly harshness and dark beatings, melodic majesty appears like the sun peering through grey clouds. The album continues to sway between death and doom but it’s always driving and poignant. Each statement is unique. There’s no standing still. “Down the River to Vortex” sums up the variety of this dark tome. From a devastating doom-laden start, the track builds up into swathes of exhilarating and mystical metal music. It is unstoppable. The album is rounded off with more potent doom and the orchestral majesty which we heard at the beginning.

    The atmospheres of “Nihil Euphoria” are grandiloquent. I’m not sure what the theme of this work is, if any, but it sure reaches out beyond the mundane and through death and doom metal structures presents a picture of both gloom and magnificence.

    Author: Andrew Doherty

  23. Review
    Metal.de
    7/10
    01.12.2013

    Eisige Kälte, schneidender Wind und Einsamkeit. Das sind die Eindrücke, mit denen sich die junge russische Formation SHALLOW RIVERS wohl am schnellsten beschreiben lassen. Mit ihrem Debüt “Nihil Euphoria“, welches vor Kurzem über BadMoodMan Music veröffentlicht wurde, schafft es die Band gekonnt, die Essenz einer guten Doom Death Scheibe perfekt einzufangen.

    Konsequent zwischen Wut und Melancholie pendelnd erschaffen die Jungs acht Perlen düsterer Klangkunst und vermögen es den Hörer über die gesamte Spielzeit zu fesseln. Seien es die druckvollen Rhythmus-Parts wie im eröffnenden Titelstück oder die zerbrechlichen Leads eines “The Wheeping Lotus Dance“, SHALLOW RIVERS treffen zu jeder Zeit den richtigen Nerv.

    Dabei erinnern SHALLOW RIVERS nicht selten an SWALLOW THE SUN oder auch in Nuancen an DRACONIAN, was zwar für sich genommen nicht schlimm ist, aber eben auch eine gewisse Eigenständigkeit vermissen lässt. Und genau, das ist der einzige große Kritikpunkt, den man den Russen ankreiden muss, denn ansonsten präsentiert die Band mit “Nihil Euphoria“ ein astreines, emotionsgeladenes und durchweg spannendes Werk. Hier stimmt nicht nur die musikalische Leistung, auch die tiefen Growls von Vladimir Andreev ergänzen sich perfekt mit der Musik und erschaffen so Bilder der Hoffnungslosigkeit, wie es sonst nur die ganz Großen hinbekommen.

    Unterm Strich ist “Nihil Euphoria“ ein ansprechendes Stück Doom Death Metal, dem es zwar etwas an Eigenständigkeit fehlt, aber dafür mit musikalischer Reife überzeugt. Wenn SHALLOW RIVERS jetzt noch lernen, mehr Mut und Individualismus an den Tag zu legen, dann steht uns hier sicherlich ein neues Highlight ins Haus.

    Author: Florian Hefft

  24. Review
    Iye Zine
    8.8/10
    22.11.2013

    Nemmeno il tempo di archiviare con la massima soddisfazione la magnifica prova dei Revelations Of Rain ed ecco che dalle fredde lande russe arriva l’esordio su lunga distanza degli Shallow Rivers, un lavoro in grado di esaltare gli estimatori del death-doom più melodico. In effetti, rispettando la cronologia, Nihil Euphoria sarebbe uscito qualche settimana prima rispetto a Deceptive Virtue, ma è un fatto piuttosto curioso (e a mio avviso anche un po’ opinabile) la pubblicazione quasi contemporanea di due dischi dello stesso genere, per la stessa casa discografica (la Solitude Prod., anche se questo in realtà porta il marchio della sublabel BadMoodMan) e con il medesimo cuore pulsante, rappresentato dalla figura del chitarrista Yuri Rhyzov. Ad intrecciare ancor più i destini degli Shallow Rivers con quelli dei Revelations of Rain è la presenza del cantante Vladimir Andreev, che di questi ultimi è stato protagonista dietro il microfono nei primi tre album. Se vogliamo dirla tutta, Nihil Euphoria risulta in qualche modo complementare a “Deceptive Virtue”, perché se è vero che i tratti comuni tra i due dischi sono molti, non si può fare a meno di notare che il primo possiede una componente estrema molto più marcata, con passaggi talvolta contraddistinti da una muraglia di riff sovrastati dall’efficace growl di Vladimir. Proprio questo magico connubio tra la brutalità del death e la malinconia del doom è il segreto nemmeno troppo nascosto per la riuscita di un disco in questo genere, e gli Shallow Rivers riescono ad unire queste due anime in maniera mirabile come non si sentiva da tempo. L’assonanza, probabilmente casuale, tra “Shallow” e “Swallow” ci ricorda però, qualora ce ne fosse bisogno, quali siano le coordinate del sound della band moscovita, ma va detto che gli spunti melodici, prerogativa dei maestri finnici, vengono inseriti in un contesto avvicinabile ai momenti più pesanti dei Novembers Doom, per un risultato finale che trova un suo corrispettivo, per valore e somma delle componenti, nel mai abbastanza lodato Melpomene dei lettoni Frailty. Detto delle possibili influenze, del gioco dei rimandi utile soprattutto a descrivere il contenuto del disco ma che, talvolta, può persino risultare fuorviante, l’elemento capace di fare la differenza, rendendo Nihil Euphoria l’ideale colonna sonora di queste piovose giornate autunnali è la chitarra di Yuri Rhizov; qui non stiamo parlando, ovviamente, di un novello Malmsteen, del quale peraltro in un genere come il doom neppure si sente il bisogno, ma di un musicista capace di produrre a getto continuo linee melodiche in grado di tradurre in musica la mestizia e la malinconia evocate dalla splendida copertina. La title-track ci introduce senza preamboli, con tutta la sua dolorosa bellezza, alla scoperta di un disco che non possiede punti deboli, salvo il fatto, inevitabilmente, di ricordare in questo o quel passaggio, questa o quella band, ma chi ama il doom di tutto ciò se ne è ampiamente già fatto una ragione. Il lento e faticoso procedere nella nebbia del solitario barcaiolo raffigurato in copertina trova la sua sublimazione nel capolavoro Down the River to Vortex, autentico manifesto di ciò che si intende per death-doom, e nel lirismo della conclusiva Before the Light Fades, dove un monumentale Yuri fa vibrare non solo le corde della sua chitarra ma anche le nostre anime mortali. Peccato solo, come accennato in precedenza, che i due magnifici lavori che lo vedono indiscusso protagonista non siano usciti a qualche mese di distanza uno dall’altro, evitandomi l’attuale compulsiva immersione in sonorità delle quali, comunque, non sarò mai abbastanza sazio …

    Author: Stefano Cavanna

You must be logged in to post a comment.