Edenian - Rise Of The Nephilim (CD)

Edenian - Rise Of The Nephilim (CD)

gothic doom metal, BadMoodMan Music, BadMoodMan Music
350.00 Р
Цена в баллах: 700 баллов
BMM. 066-13 x
В наличии
+
Второй альбом украинской группы, демонстрирующий творческий рост музыкантов, вышедших на путь обретения собственного стиля. Музыка группы стала более продуманной в плане аранжировок, более жёсткой и энергичной, что позволило сделать новую работу Edenian динамичной и интересной для прослушивания. Сделав упор на техничность исполнения, музыканты не забыли вложить в свою работу и душу, наполнив «Rise Of The Nephilim» прекрасной атмосферой лёгкой грусти и неутолённой скорби, которые помогли выразить в том числе и дебютировавшие на этом альбоме новые участница и участник коллектива, отвечающие за чистый женский вокал и мужской гроулинг.Альбом придётся по вкусу любителям таких групп, как Swallow The Sun, Tristania, Sirenia, Nox Aurea, Theatre Of Tragedy, Draconian и всем неравнодушным к качественному gothic / doom metal.

Треклист:
1 And The Sea Shall Bring Up Its’ Dead 7:38
2 Sign Of Retaliation 6:21
3 The Departed 7:52
4 Beside The Dying Fire 6:41
5 The Evenstar (Arwen’s Tale) 6:03
6 I Desolate 8:32
7 A Farewell Rose 7:07
8 Nearer My Love To Thee 6:32
9 Song Of The Furies 6:09
10 Rise Of The Nephilim 8:16

Артист:
Edenian
Страна артиста:
Ukraine
Год альбома:
2013
Название:
Rise Of The Nephilim
Стиль:
gothic doom metal
Формат:
Compact Disk
Тип:
CD
Упаковка:
Jewel Case
Лейбл:
BadMoodMan Music
Кат. номер:
BMM. 066-13
Год издания:
2013
Штрих-код:
4627080610484
Страна-производитель:
Russia
Review
Terroraiser
8/10

Несмотря на то, что в мире имеется неисчисленное количество Gothic/Doom Metal, использующих формулу "Красавица и Чудовище", как ни странно, на пост-советском пространстве таких коллективов достаточно высокого уровня не так чтобы и много. EDENIAN, несомненно, из этого числа. Дебютный альбом харьковчан "Winter Shades" за год до этого порадовал поклонников такой музыки, но группа не стала "купаться в лучах славы", а сразу же вдогонку выпустила и второй полноформатник. Респект. Тем более, что качество опять же не подвело - отличный альбом в своей весовой категории. Да, конечно, об оригинальности и даже своеобразии особо говорить пока не приходится, но не может не радовать высокое качество. Рекомендуем поклонникам готического дума.

Author: Thrashmentor
Review
Atmosfear Magazine №13
7/10

Прошёл всего лишь год после выхода в свет дебютника "Winter Shades" от этой харьковской группы, а тут уже и новый полноформатник подоспел. И надо сказать, что на этот раз всё круче по всем параметрам. Начиная от музыки и заканчивая оформлением. На этом альбоме дебютировали новые вокалисты: Георгий Муратти и Валери Чуденцова, да и вообще состав конкретно претерпел изменения. В официальном лайн-апе числятся только 2 музыканта: лидер и гитарист группы Eternal Tom и упомянутая уже выше фронтвумен с киллер внешними данными. Уже только этот факт сыграет на руку группе. Что касается материала в целом, то тут конечно снова обошлось без сенсаций, но на этот раз гораздо всё поинтереснее, чем было на их дебютной работе. Если вам мало таких групп как DRACONIAN, TRISTANIA и иже с ними, то диск "Rise of the Nephilim" для вас.

Author: CS
Review
Mroczna Strefa
7.5/10

Krzywdząca dla wielu dziedzin życia i dla wielu ludzi jest napięta ostatnimi czasy sytuacja na linii Rosja - Ukraina. Jak się okazuje, nie dotyczy to wszystkich, bo taka BadMoodMan Music czy w ogóle Solitude Productions z Rosji ma za nic takie czy inne czyny swojego władcy inwestując także w wiele ciekawych inicjatyw z Ukrainy i zapewne nic tego nie powinno zmienić w przyszłości. "Rise of the Nephilim" jest drugim albumem ukraińskiej formacji EDENIAN i pod każdym względem nieco lepszym od poprzedniego, który w sumie powstał w rękach i głowach mało jeszcze doświadczonych muzyków. Nie ukrywam jednak, że ograniczona konwencja, w jakiej porusza się ten band, może im się odbić któregoś dnia czkawką, bowiem już same wypowiedzi w wywiadach w rodzaju "we play gothic/doom metal and nothing else" wskazują na to, że EDENIAN nawet nie zamierza nie zmieniać swojej muzycznej marszruty i trzyma się zaciekle tego, co zaczęły w latach 90-ych takie formacje, jak THEATRE OF TRAGEDY, TRISTANIA czy MY DYING BRIDE, a co później wprowadzały w życie na przykład DRACONIAN i SWALLOW THE SUN. "Rise of the Nephilim" jest przykładem, jak ściśle ten zespół trzyma się koncepcji pierwszych płyt tych starszych zespołów i zasada wokalnych duetów 'piękna i bestia' oraz określonego stylu, w jakim grają gitarzyści, basista, perkusista i klawiszowiec jest tutaj podtrzymywana praktycznie od początku do końca. W to wszystko EDENIAN wrzuca odpowiednio dużą dozę melodyki, klimatycznych wstawek i ciężkich gitar, ale jeśli ktoś nie gustuje w tego typu dźwiękach, ten nie zacznie ich uwielbiać ot tak, bowiem nie znajdzie tutaj wzmożonej porcji agresji (chociaż taki "And the Sea Shall Bring Up Its' Dead" na sam początek płyty może zaskoczyć nagromadzeniem jadu) czy nawet progresywno - symfonicznej otoczki. Po prostu ten album nie wychodzi poza pewne ramy i nawet nie próbuje naśladować późniejszych dokonań THEATRE OF TRAGEDY czy WITHIN TEMPTATION, o NIGTHWISH już nie mówiąc. Im wystarcza to, że mogą wykazać się w estetyce z połowy lat 90-ych i nawet nie chcą urozmaicać tej muzyki nadmiarem orkiestralnych czy quasi-popowych smaczków przez około 70 minut trwania "Rise of the Nephilim". Eternal Tom growluje, a wtóruje mu operująca może nie nadzwyczaj wyjątkowym, operowym wokalem, ale za to fantazyjnie piękna Waleri Chudencowa i na tle odpowiednio zapodanych połączeń gitarowych zagrywek oraz klawiszowych pejzaży i pianistycznych pasaży oboje snują opowieści o życiu, śmierci, miłości i świecie fantasy (tu przykładem jest inspirowany prozą Tolkiena "The Evenstar (Arwen's Tale)"). Wszystkie utwory (a każdy z nich nie należy do najkrótszych, bowiem rozciągają się tak między sześcioma i prawie dziewięcioma minutami) są właściwie na równym poziomie, co jest ich atutem, ale i pewną zmorą, bowiem nie ma tu kawałków, które można by określić mianem sztandarowych, wyróżniających się czy zapamiętywalnych. Jasne, kilka momentów ciekawszych się tutaj zdarza, choć zasadniczo pewnie chodziło ukraińskiej ekipie, by stworzyć konkretny, mocny album z muzyką, jaką najbardziej lubią i najlepiej im wychodzi. W czasach, gdy świat Zachodu w tym kontekście ściśle stawia na komercję i pieniądz, EDENIAN ujawnia się mimo wszystko pozytywnie i nokautuje niczym jeden z braci Kliczko prawym sierpowym wielu ich konkurentów. Chociaż z tym nokautem to może trochę przesadziłem...

Author: Diovis
Review
Metalship
5.5/10
20.09.2014

L'excursion dans les pays de l'Est se poursuit, il faut dire que Solitude Productions y est pour beaucoup car le label reconnu internationalement travaille pour la mise en valeur du métal soviétique. C'est donc au tour d'Edenian de venir frapper mes oreilles avec son deuxième album, "Rise of the Nephilim".

Petit retour en arrière, puisque le groupe, fondé en 2010, n'est pas totalement inconnu de la scène Gothic/Doom. Le premier Opus, "Winter Shades", sorti en 2012, avait trouvé son public, malgré des critiques sur le manque d'originalité et de personnalité. Il faut dire qu'Edenian adopte un schéma musical usé jusqu'à la moelle : chant clair féminin et growl masculin. Faut-il cependant que tous les nouveaux groupes choisissant cette structure soient forcément les victimes de critiques ? Dans tous les cas, il va falloir prouver sa légitimité en apportant des éléments pour surprendre l'auditoire. Voyons donc si les ukrainiens ont su s'approprier le genre.

On peut noter d'entrée de jeu un artwork de qualité, même s'il sent forcément le style gothique à plein nez. Ça tombe bien me direz-vous la musique en est aussi fortement imprégnée. Soit; cela donne une certaine cohérence à l'ensemble du projet.
Comme pour la pochette de l'album, on peut dire que les ambiances proposées sont riches, les lignes mélodiques sont élaborées et agréables. De manière générale, on retrouve effectivement les influences gothiques et symphoniques, avec une atmosphère assez aérienne. Cependant, je mettrais un gros bémol sur l'empreinte du Doom metal, dont je ne comprends pas la place. Est-ce parce que les morceaux font plus de 6 minutes? Parce que la solitude fait partie des thèmes abordés? Ou la présence de quelques passages atmosphériques? Peut-être, mais ce n'est pas suffisant. Pour exemple, on ne retrouve pas la mélancolie d'un The Sins of Thy Beloved, ou encore la lenteur puissante d'un Draconian. Seul "I Desolate" possède peut-être une marque doomesque, par son ambiance plus pesante.

Edenian est en fait un duo : Eternal Tom s'occupe de l'instrumentation et des growls, alors que Valery Chudentsova est la digne représentante du lyrisme. Malgré ce schéma plutôt atypique, la structure musicale est classique : le clavier à la main mise sur les morceaux, sous forme de nappes ou en solo, les guitares et la voix gutturale apporte un peu de profondeur, qui s'associe très bien aux côté aérien de la voix féminine et du clavier. La batterie assure les changements de tempo et apporte de la cohérence. La basse est quant à elle quasi-inexistante, chose commune dans ce style de metal. L'ensemble est bien maitrisé, chaque instrument possède sa place, apporte sa touche et sa couleur, mais cela ne suffit malheureusement pas.

Malgré des introductions intéressantes ("And the Sea Shall Bring Up it's Dead", "Beside the Dying Fire", "A Farewell Rose") et des conclusions toutes aussi recherchées ("The Departed"), on est en présence d'un album linéaire, avec une composition assez identique titre après titre. "Beside the Dying Fire" tire son épingle du jeu avec quelques dissonances dans le morceau et l'apparition de la basse, ce qui est une bonne surprise. Pour le reste, on est vite perdu, une impression de tourner en rond nous gagne et malheureusement, le paysage proposé par Edenian reste lointain et manque cruellement d'originalité. Ce n'est peut-être pas le but recherché mais c'est bien dommage.

"Rise of the Nephilim" n'est pas un mauvais album, loin de là, puisque les deux protagonistes possèdent de vraies qualités indéniables et une écriture intéressante. Cependant, le ressenti reste identique du début à la fin de l'écoute, ce qui laisse un sentiment de déjà-vu. Je reste persuadé que les fans du genre trouveront leur intérêt. Pour ma part, cela restera un "pas mal mais sans plus".

Author: dark pimousse
Review
Spirit of Metal
27.08.2014

Après trois ans d'existence et à peine un an et demi après leur premier album, qui était lui aussi paru chez BadMoodMan Music, l'un des sous labels de Solitude Productions, les Ukrainiens d'Edenian nous proposent leur second opus, intitulé Rise of the Nephilim.
La formation originaire de Kharkiv pratique un Doom Death mélodique et légèrement gothique très moderne et facile d'accès, notamment de part son côté très rythmé. En effet, les compositions, d'une longueur allant toutes de six à un peu plus de huit minutes, mettent beaucoup l'accent sur une certaine efficacité, notamment via des structures assez simples mettant volontiers en avant les éléments les plus mémorables des morceaux, qu'ils s'agisse des fréquents passages plus dynamiques et pêchus ou des séquences plus mélodiques, comme celles avec du chant féminin par exemple. De même, les guitares sonnent de manière très moderne, à la fois propre et massive, ce qui renforce ce sentiment d'efficacité grand public qui ne plaira certes pas à tout le monde. Au niveau mélodique le constat est assez proche: le travail effectué à ce niveau est sans grande surprise mais relativement efficace, pour peu qu'on accroche à ce type de Doom très romantique.

Comme on pouvait s'y attendre, le clavier joue un rôle assez important au sein de l'album. Outre les notes de piano, aussi bien utilisées lors des introductions et des quelques interludes présents dans certains morceaux que lors de passages plus intenses, et dont les interventions sont relativement efficaces à défaut d'être vraiment mémorables, on note également la présence de
cordes et de chœurs, qui si ils restent eux aussi très classiques, sont sans doute plus intéressants. En effet les cordes par exemple sont utilisées de manière assez intelligente, et soutiennent les montées d'intensité des morceaux au moment opportun, créant des ambiances tragiques pas vraiment inhabituelles dans le style, mais néanmoins bien menées (on citera par exemple la fin de "... And the Sea Shall Bring Up Its' Dead", le titre qui ouvre l'album et dont l'atmosphère n'est pas sans rappeler le premier album de Lorelei, pour citer une autre sortie récente de l'écurie Solitude Productions, bien qu'Edenian mette moins l'accent sur le chant féminin et propose un travail de composition plus intéressant et plus agressif). De même les chœurs, si ils sont moins fréquents au sein de l'album, sont bien utilisés et sont à l'origine de quelques uns des passages les plus intéressants de l'album, par exemple sur le titre "The Evenstar (Arwen's Tale)".

Au niveau vocal Max Molodtsov, dont Edenian est pratiquement le projet solo, nous gratifie d'une prestation assez énergique, agressive et variée, allant du Growl au chant plus hurlé et qui participe pour beaucoup à l'aspect assez dynamique de l'album. Le chant féminin est quand à lui assuré par Valery Chudentsova, et est lui aussi assez satisfaisant, d'autant qu'il est associé à des lignes de chant globalement plutôt intéressantes et et elles aussi assez variées. Les auditeurs n'appréciant habituellement guère les chants féminins dans ce genre de groupe ne risquent par contre pas de changer d'avis à ce sujet avec cet album, la prestation de la demoiselle n'étant pas particulièrement sombre (du moins pour le genre) ni torturée..
Au final, rien que du très classique donc, mais mis en place avec une certaine compétence et porté par une identité dont la modernité et l'accessibilité, si elles ne feront pas l'unanimité, notamment de part l'aspect finalement très générique de l'album, devraient trouver bon accueil chez une partie du public.

Author: Peacewalker
Review
Forgotten Path
6/10

Gothic Metal, or even its slight influences in music, is quite a specific category. It has a strange Classical or maybe more pseudo-Classical or Neo-classical dimension, but unlike Stravinsky’s music and more like 19th century’s historic styles. This influence radically alters attitude towards music because often it’s not a mere additional feature, but an all perforating position that many enthusiasts of modern Classical music would hold old-fashioned. The contrast between Metal and Gothic traditions is often confusing. Viennese school taught us to enjoy Classical music in a different way; its lyrics talk about Christian salvation and joyful apocatastasis, while Gothic Metal bands romantically sing about death, sorrow and solitude. The atmosphere of Metal music really clashes with primitive, sentimental piano notes, opera vocals and other romantic clichés. The Metal is modern, aggressive and when combined with odd Nightwish type elements it further depreciates.
These are my thoughts after listening to Edenian. Their photos, album’s cover, title and music itself are all about Gothicism. The genre is represented symbolically, visually and, of course, musically. The music is much like a naive Gothic/Doom version of My Dying Bride with female vocals and a harmonious separation of genres. At first the male vocals sounded vulgar, but you can get used to it. “Rise of Nephilim” is a mediocre, quite lengthy album featuring undistinguished compositions, but the genre’s enthusiasts probably will enjoy it as it has some engaging elements.

Author: Bloodie
Review
Chronicles of Chaos
5/10
12.08.2014

Some music can be beautiful to the very core -- and still fail in addressing the emotional generator within the human soul, leaving the listener numb and indifferent. That's the biggest enemy of music, right there, of any form of music: indifference, apathy, a nonchalant shrug lightly brushing off said music's very existence.
Melodic gothic doom metal is such an anomaly: how can such utterly beautiful music leave the listener emotionally empty for the most part? How? Maybe it's because this kind of music is largely too sweet for the human palate, and when one's physiology faces such an onslaught of sugar-coated melodies, the defense mechanism responds with an immediate shutdown of both the metaphysical and physical sensory systems as a means of survival against this 'sugar rush'; and then, apathy sets in. Or maybe because this form of metal sets not any considerable obstacles, meaning it is virtually devoid of challenge -- any sort of challenge -- sort of what you see is what you get; a fast burning material, easily digested, leaving no desire for a revisit.

The exceptions are few and far between, and don't even get me started on what 'real' gothic metal is for me (e.g. Abysmal Grief, Cultus Sanguine and such), but Edenian is the rule, rather than the exception to the rule, so here we go (again): good musicians, smooth songwriting and tight execution, but no real soul, dark edge or added value whatsoever.

Not very different than the band's previous effort, _Rise of the Nephilim_ is gothic metal painted by numbers, where every cliché box is checked. The backbone of the music is the familiar, pedestrian Eastern European melodic doom/death, accompanied by orchestral keyboards and a rather inadequate female singer whose performance adds nothing to the charade.

There's not enough contrast between the elements comprising this album: this is sweetness upon sweetness, covered with a layer of hot chocolate fudge, on top of which there is a batch of candy high on its sugar content. You can eat that much amount of sweet stuff before nausea appears. I'm not saying this album is totally nausea-inducing, but the lack of apparent will to break the mold, to think outside the box or to go the length and try something different for a change -- is at least disappointing, if to use an understatement.

The music kind of reminds the force-fed 'heaviness' of Inborn Suffering, and even though Edenian -- as opposed to the former -- heavily use the aforementioned female singer, her inability to transcend the songs to a different plane of existence makes this an inconsequential fact: both bands sound more or less the same; same artificial doom and gloom, same plastic moods and sentiments, even the same songwriting methodology that is ultimately a cut-and-paste procedure from beginning to end. The question that needs to be answered is: who plagiarized whom?

If you're not a fan of half-baked, benign, melodic doom/death metal, avoid this album. Then again, if you are in a dire need for something with which to pass your empty, boring moments, try this album -- I've heard many, many albums far worse than _Rise of the Nephilim_.

Author: Chaim Drishner
Review
Darkview
6.5/10
31.03.2014

Van het debuut’Winter Shades’ was ik allerminst onder de indruk.

Het was zo overduidelijk een doorslag van hun helden dat je de inspiratie met een microscoop moest gaan zoeken. De opvolger ‘Rise of the Nephilim’ doet een ernstige poging om toch een betere beurt te maken. Er wordt nog steeds behoorlijk gespiekt vij bv Draconian en Swallow the Sun, maar ze proberen toch enigszins er een eigen draai aan te geven. Mits enkele film samples ( ik denk uit The Prophecy reeks) trachten ze vorm te geven aan het gevallen engel concept dat als een rode draad door de plaat loopt. In Valery Chudentsova hebben ze deze keer een aanzienlijk betere zangeres dan de valse kat die het debuut finaal de grond heeft ingejankt. Echt klaar voor het grote werk zijn ze nog lang niet, maar er is in elk geval hoop voor deze Oekraiënse band.

Author: Samoht
Review
The Pit of the Damned
6.5/10
19.04.2014

Edenian atto II. Dopo la risicata sufficienza di 'Winter Shades' del 2012, ecco arrivare il come back discografico degli ucraini, fuori sempre per la BadMoonMan Music, per vedere di risollevare una prima prova non proprio memorabile, almeno per il sottoscritto. Ci si ritrova come al solito, al cospetto di un death doom dalla forti sfumature gotiche, in cui però ci sono delle novità da sottolineare, almeno a livello di line-up. Fuori il pessimo vocalist Volodymyr Tsymbal e la donzella Samantha Sinclair, e dentro Valery Chudentsova con le growling vocals affidate al mastermind Eternal Tom, che gestisce pure l'intero impianto strumentale dei nostri. Questo smottamento interno deve aver fatto bene al duo di Kharkiv, che con 'Rise of the Nephilim', vede migliorare la propria proposta. Sia chiaro che a livello musicale non c'è nulla di nuovo, bensì si continua a portare avanti un discorso già impostato con il precedente lavoro, ossia un sound che ricalca quello di Draconian e Swallow the Sun, affidando il compito di non far annoiare i fan, alle ottime melodie e alle eteree vocals femminili. Ecco, forse il cambio a livello di voce femminile, non ha portato i benefici auspicati, in quanto il suadente modo di cantare di Valery alla lunga stanca o stona (si ascolti "Nearer my Love to Thee" a tal proposito), mentre molto più convincente è il growling catarroso di Eternal Tom. Difficile poi elevare una song piuttosto di un'altra, in quanto un po' tutte si assomigliano o meglio assomigliano a quelle dei colleghi nordici ben più famosi. Tuttavia posso permettermi di dire che il sound di questo secondo lavoro risulta più articolato e apprezzabile, complici i buoni arrangiamenti e un ben più elevato songwriting. Un piccolo passo in avanti è stato fatto, ne attendo altri per il futuro.

Author: Francesco Scarci
Review
Iye Zine
7.5/10
27.02.2014

La fertile scena ucraina ci consegna una nuova interessante band dedita ad un gothic doom piuttosto tradizionale e, forse anche per questo, decisamente gradito.
Gli Edenian, da Kharkiv, sono attualmente un duo formato dal polistrumentista Eternal Tom e dalla vocalist Valery Chudentsova: il loro disco d’esordio risale solo al 2012, quando il musicista ucraino si era occupato esclusivamente della parte strumentale, lasciando a due differenti cantanti il compito di occuparsi delle voci.
In quest’occasione, invece, il mastermind della band decide di fare quasi tutto in proprio, dedicandosi egli stesso alle parti vocali in growl e chiamando la giovane (e bellissima) Valery a coadiuvarlo nel controcanto femminile.
Il risultato che ne scaturisce è un disco come Rise Of The Nephilim che, certo, non riscrive i canoni del genere, andandosi ad accodare in maniera piuttosto evidente a campioni indiscussi quali i Draconian, ma il tutto resta ugualmente un bel sentire, visto che gli Edenian mostrano un gusto melodico ed una capacità di songwriting di prim’ordine.
Infatti, una serie di brani oggettivamente splendidi, racchiusi per lo più nella prima metà del lavoro, quali The Departed, Beside the Dying Fire e I Desolate, si rivelano oltremodo eloquenti riguardo alle doti di Tom sia come musicista sia come vocalist in grado di esibire un growl sufficientemente vario ed espressivo .
In effetti, anche il suono della chitarra è molto vicino a quello di Johan Ericson ma, anche questo, alla fin fine non può essere certo considerato come un difetto, vista la capacità di Tom nel tessere melodie coinvolgenti e indubbiamente evocative; la voce di Valery si integra piuttosto bene nel contesto e la sua entrata in scena avviene con un’apprezzabile senso della misura: in alcuni frangenti, però, la ragazza deve ancora rifinire la propria tecnica, come accade per esempio in The Evenstar, dove viene costretta ad esibirsi su tonalità non del tutto confacenti alle sue caratteristiche ma, nel complesso, la prestazione si può definire abbastanza soddisfacente.
Anche la lunghezza di Rise Of The Nephilim, che si sviluppa per oltre un’ora, si ritorce in qualche modo contro l’operato degli Edenian, visto che gli ultimi brani, per quanto validi, si dimostrano meno brillanti (ad eccezione di Nearer My Love to Thee, dove sentori morriconiani incrociano i primi Evereve) finendo per ricalcare parzialmente quanto già sentito nella prima metà del lavoro.
Ma, al di là di questi particolari, che si tendono a far notare proprio quando un disco piace e proprio per questo si cerca il pelo nell’uovo, gli Edenian si rivelano, almeno per me, una piacevolissima scoperta ed un’altra gemma fino ad oggi rimasta nascosta nelle apparentemente inesauribili miniere musicali del nordest europeo.

Author: Stefano Cavanna
Написать отзыв