Mare Infinitum - Sea Of Infinity (CD)

death doom metal, Solitude Productions, Solitude Productions
419.92 Р
Price in points: 700 points
SP. 053-11 x
In stock
+
The debut album from a band from Moscow representing two famous musicians in line-up: A.K. iEezor (Comatose Vigil, Abstract Spirit) and Homer (ex-Who Dies In Siberian Slush).«Sea Of Infinity» consists of five doom death metal tracks including one instrumental. Melodic compositions are framed by atmospheric keyboards and powerful guitar riffs accompanied by expressive growl by A.K. iEezor and clean vocals of guest singers. «Sea Of Infinity» is not just another album introducing novel features to the style, but the entrance ticket for a band to the highest level of Russian doom-death metal scene!The album was recorded at Primordial Studio (famous for working with Comatose Vigil, Revelations of Rain, Abstract Spirit, Who Dies In Siberian Slush).The album is highly recommended to fans of music in traditions of Mourning Beloveth and Morgion!

Tracklist:
1 In Absence We Dwell 14:10
2 Sea Of Infinity 9:47
3 Beholding The Unseen 9:44
4 November Euphoria 8:35
5 In The Name Of My Sin 12:29

Artist:
Mare Infinitum
Artist Country:
Russia
Album Year:
2011
Title:
Sea Of Infinity
Style:
death doom metal
Format:
CD
Type:
CD Album
Package:
Jewel Case
Label:
Solitude Productions
Cat No:
SP. 053-11
Release Year:
2011
Country Of Manufacture:
Russia
Review
PAvillon 666
7/10
18.0.2012

On s'y voit déjà, dans cette infinité liquide, prêts à se laisser bercer par les quelques remouds qui viendront agiter l’œuvre, baignant jusqu'au cou dans une atmosphère limpide et cristalline. Presque trop beau pour être vrai.

La puissante montée métallique que nous soufflait "In Absence We Dwell" laissait un léger doute flotter quant au propos de MARE INFINITUM. D'un arpège lourd secondé par le chant profondément guttural de A.K. Ieezor, "Sea of Infinity" se voulait écrasant, hypnotique, héritant d'une lenteur "Doom Funéraire" non dissimulée. Cinq énormes morceaux qu'il allait falloir digérer en prenant son temps, tout en sirotant ses anti-dépresseurs et paré au mur sonore lourd et dépressif auquel on s'attendait.
Bien mal m'a pris de croire que MARE INFINITUM aller sillonner les gouffres hypnotiques et désespérés d'un "Shape of Despair". Et la structure rythmique qui prenait son temps afin de tisser un mur compact de riffs lents qui collent, qui attachent, qui s'incrustent dans la cervelle....

Non, MARE INFINITUM est déjà parti vers d'autres lieux, et nage tranquillement dans sa mer atmosphérique remplie de claviers, de chants clairs (soient-ils féminins, masculins, peu importe), nous emporte dans son flot d'ambiances éthérées et étirées jusqu'à plus soif. Tout s'écoule lentement, par-delà le growl puissant et sourd d' A.K. Ieezor qui semble ne jamais contrôler ce flot ininterrompu envahissant tout l'album. Les rites funéraires et l'obscurité seront pour un autre jour, la puissance qui voudrait prendre forme sous ce grain âpre et sombre et cette voix écorchée sont littéralement engloutis par une multitude de sonorités majestueuses, qu'elles soient lead mélodique de guitare, nappe de clavier, ou violon ("In The Name Of My Sin"). Un côté mystérieux derrière les gouttes de rosée qui se sont formées, des chuchotements, des plages entièrement instrumentales ("November Euphoria"), MARE INFINITUM prolonge cette douce quiétude méditative de bout en bout, sans jamais durcir le propos.

Le travail au niveau des différents chants est également bluffant, passant du growl profond et glaireux de A.K. Ieezor aux différentes voix claires, la dualité est toujours surprenante, unique. Celles-ci se répondent, jouent ensemble, se font alliées le temps d'un duo troublant (la deuxième partie de "In Absence We Dwell") et confèrent là toute la force de ce "Sea of Infinity".

Moins poisseux et lugubre qu'un COMATOSE VIGIL, dont A.K. Ieezor fait partie, mais aussi moins profond, on reste au final un peu sur notre faim par ce relatif manque de noirceur, au profit d'une ambiance lumineuse imposant définitivement le style de MARE INFINITUM qui fait le choix de ne pas s'enfermer dans une trame par trop dépressive et funéraire, au vu des antécédents de ses deux membres. Bien qu'encore confiné dans des sphères relativement discrètes, "Sea of Infinity" est un premier jet fortement abouti, se laissant facilement apprivoiser par ses mélodies travaillées et d'une grande finesse qui ne devrait pas laisser indifférents ceux suivant les groupes sus-mentionnés.

Author: Mearog
Review
Magazyn Gitarzysta
8/10

"Sea of Infinity" to debiutancki album Mare Infinitum, za którego istnienie odpowiedzialni są muzycy ukrywający się pod egzotycznie brzmiącymi ksywami A. K. iEzor oraz Homer.

Duet z Moskwy napisał łącznie pięć utworów utrzymanych w konwencji death/doom metalu z wyraźnym progresywnym zacięciem. W obszernych fragmentach płyty dominuje raczej powolne, charakterystyczne dla klasycznego doom metalu tempo, zaś poziom agresji mierzony skalą growlingu A. K. iEzora powinien zainteresować fanów death metalu. Symptomatyczne dla Mare Infinitum są liczne krótkie i nieregularne zestawy gitarowo-perkusyjne, najczęściej dodatkowo podsycone post metalowym brzmieniem. Cały materiał jest przytłaczający, ale i niepozbawiony walorów, które świadczą o jego oryginalności.

Utwory zawarte na "Sea of Infinity" to wielowątkowe, wypchane całym mnóstwem pomysłów kompozycje. W "In Absence We Dwell" znajdziemy liczne, mroczne wyciszenia, ze szczątkowo serwowanymi gitarami, a kościelny klimat można odczuć przy "Sea of Infinity". Tyle, że jest to z pewnością kościół przeklęty albo, co mniej prawdopodobne, świeżo oznaczony przez metalowych piromanów. Dużo złowrogiego nastroju i swoistej atmosfery grozy pojawiło się również w "Beholding the Unseen" oraz "In The Name Of My Sin", a zatem kawałkach, w których - poza właściwą częścią albumu - swoje elektroniczne pomysły wplótł Homer. Moim faworytem na krążku jest instrumentalny "November Euphoria", gdzie najwyraźniej słychać kunszt zespołu w sprawnym operowaniu pomiędzy death metalowym temperamentem, doom'ową intensywnością oraz wirtuozerską progresją.

To oczywiście nie oznacza, że mam zarzuty wobec wokali zarejestrowanych na potrzeby "Sea of Infinity". W dopracowanym brzmieniu dobrze prezentuje się agresywna maniera A. K. iEzora, o czym zresztą zdążyłem wyżej wspomnieć. Na krążku pojawiły się również dla odmiany czyste partie śpiewu Ivana Guskova oraz niejakiej Eris. Warto dodać, że ta ostatnia zarejestrowała również wiele interesujących partii klawiszowych.

Z pewnością bohaterowie powieści Doroty Masłowskiej podsumowaliby debiutanckie dzieło Mare Infinitum w słowach: "ruski metal", ale okazuje się, że do "Sea of Infinity" warto podejść z odpowiednim zaangażowaniem. Jest to bowiem album będący dobrą wizytówką współczesnego death/doom metalu.

Author: Konrad Sebastian Morawski
Write a review