Скидка 38%
The Death Of Her Money - You Are Loved (CD) Digipak

The Death Of Her Money - You Are Loved (CD) Digipak

post metal, Slow Burn Records, Slow Burn Records
Рекомендованная цена: 400.00 Р
250.00 Р
Вы экономите: 150.00 Р (38%)
Цена в баллах: 500 баллов
BURN 003-10 xs
В наличии
+
Новая работа английской группы The Death Of Her Money продолжает музыкальные традиции начатые на предыдущих работах и в то же время выводит ее на новый уровень в плане написания песен и общего звучания. Альбом выдержан в духе присущем наилучшим представителям современной post metal сцены. Первые 500 копий альбома выпущены в формате digipak.

Треклист:
1 Held Hands 4:48
2 Enguelades 6:14
3 Missing Time 8:04
4 Truth 10:30
5 Maya Deren 8:19
6 New Bodily Functions 3:12
7 Tonality Of Despair 8:30

Артист:
The Death Of Her Money
Страна артиста:
United Kingdom
Год альбома:
2010
Название:
You Are Loved
Стиль:
post metal
Формат:
Compact Disk
Тип:
CD
Упаковка:
Digipak
Лейбл:
Slow Burn Records
Кат. номер:
BURN 003-10
Год издания:
2010
Страна-производитель:
Russia
Review
Metalstorm
6.3/10
25.05.2011

You Are Loved by The Death Of Her Money is a bit of a frustrating listen. From a review standpoint, it reminded me a lot of one I did two years ago for Buried Inside’s Spoils Of Failure. Both were post-metal. Both have some good music going on. And both have vocals that annoy me to seemingly no end.

So, yeah, as mentioned above, The Death Of Her Money are post-metal in the Cult of Isis vein. Musically the band shows some promise, despite some inconsistencies. They have a decent vibe. In tracks like the opening to “Enguelades” the guitar goes up the neck a bit and adds in a little wah while the bassist and drummer hold the groove. Later in the track, more of the same… the backbone of the band hold Fort Groove while the guitarist hops around on some effects pedals to a cool segue.

In “Truth” they manage to create a somewhat disconcerting edge, in which the vocal shouts don’t do the song any damage, while the opening to “Maya Deren” almost feels a bit like 5ive… well, before the vocals.

The clean (and mercifully instrumental) “New Bodily Functions” is three minutes of really low key mellow, fairly stark music, a nice lead in to the slow, building riffing of album closer, “The Tonality Of Despair”.

So while perhaps the music isn’t original, and not everything is compelling, I’ve just listed off five tracks that all manage to intrigue this listener through slightly different approaches. To me, it shows some promise.

As for the vocals, I could pretty much end this review plagiarizing the last two paragraphs of my aforementioned Buried Inside. Blah blah harsh shouted/throated vocals that are perhaps a bit loud in the mix, thus burying cool stuff going in the background with something that chaps my ears like leather chaps chap my hide. Fortunately they are absent for huge stretches at a time in this album.

You Are Loved, you are liked. At least musically.

Author: BitterCOld
Review
Diztorted
01.03.2011

Этот альбом британских альтернативщиков весьма депрессивен и монотонен и, в целом, весьма жанровый. Ещё хочется добавить, что музыка абсолютно прямолинейна, незатейлива и, в конечном счёте, примитивна.

Есть перегруженные гитары, лабающие шаблонные диссонансы на пониженном строе, сверхминорные
Review
Imperiumi
4/10
29.03.2011

Post-metal oli vuosituhannen vaihteen aikoihin ehkä huolimattomimmin bändeille lätkitty nimike. Moderniin tyyliin kohtuullisen järjettömästi nimetty The Death of Her Money kuitenkin tarjoaa toisella kokopitkällään suurin piirtein mitä ”metallin ohittaneelta” musiikilta voi kuvitella: junnaavia rytmejä, hallittua kakofoniaa ja painavia huutolauluja.

Vaikka You Are Loved alkaa mukavasti Held Handsin leppoisan raskaasti soljuvan pääriffin ja värikkäiden taustamelodioiden johdolla, ei biisi juuri kulje mihinkään, ja tämä on kokonaisuutena albumin ongelma. Onneksi arvostelukappale tuli sentään cd:nä, koska vinyylistä olisi joutunut tusinan kertaa tarkistamaan ettei vanha neulaparka ole jäänyt jumiin. Sludge ja post-metal toki ratsastavat hyvin paljon loputtomilta vaikuttavilla riffeillä ja toiston aiheuttamalla raskauden tunteella, mutta silloinkin tarkoituksena on parhaimmillaan tietynlaisen tunnelman toteuttaminen. The Death of Her Money näyttää pitävän sitä itseisarvona.

Esimerkiksi jenkkibändi Deadbird hallitsee monimuotoisen junnauksen, päähän jäävät riffit ja kuin veden alla soivat raskaat soundit. Vaikka The Death of Her Money on yrittänyt luoda näitä samoja tunnelmia, ei se onnistu juuri missään. Laulaja Darren Kaskien laulut eivät kanna juuri tusinahardcorehuutajaa paremmin, joten laulujen miksaus matalalle onkin ollut ehkä hyvä idea. Muiden instrumenttien osalta vahvaa hällä väliä -fiilistä on vaikea välttää. Maya Deren muodostuu käytännössä yhdestä rumpukompista, jonka tahdissa kitarat hieman varioivat samaa riffiä. Näillä rakennuspalikoilla on vaikea odottaa kovin tajuntaa räjäyttäviä biisejä.

Voi olla, että joku löytää tästäkin hidastelusta sen säikeen, jonka avulla You Are Loved aukeaa. Pakko kuitenkin todeta, että jos tämä albumi on mainospuheen mukaisesti ”nykypäivän post-metal -skenen parhaiden edustajien” tyylinen, on joko post-metal -skenessä tai mainospuheessa jotain vikaa. Veikkailen jälkimmäistä.

Author: Teijo Aflecht
Review
Hardsounds
7/10
16.03.2011

Se prima lo presumevo, ora ne sono sicuro: Slow Burn Records è sinonimo di garanzia di produzioni di alto livello. Gli albionici in questione, dal curioso monicker (da quando in qua i soldi muoiono? E’ più facile che muoia chi non ne possiede), ci sparano dritto in mezzo agli occhi un post-hardcore di pregevole fattura, figlio leggittimo dei Cult Of Luna e di conseguenza dei padri putativi Neurosis, contrappuntato da una voce lacerante, straziante, che alla lunga tende ad infastidire. Le suite hanno una durata media di 7/8 minuti, non superano mai tempi medio-lenti, e sono caratterizzate da tonnellate di riff pesanti come macigni, dissonanze di chiara derivazione industrial noise (“Missing Time”) che lasciano presagire eventi nefasti e richiamano alla mente le partiture di Justin Broadrick dei Godflesh. Riescono a diversificare puntando su intro in puro stile no wave newyorchese (“Maya Deren”), e rallentando il tiro con la traccia centrale, “Truth”, curiosamente la più tranquilla e la più lunga durante la quale ci permettono di riposare le orecchie in attesa della tempesta finale.

Notevole mix di Cult Of Luna, Godflesh e Neurosis.

Author: Igor Fanelli
Review
Magazyn Gitarzysta
6/10

Slow Burn Records, rosyjski konkurent amerykańskiego Hydrahead zaproponował tym razem płytę walijskiego The Death Of Her Money. To drugi długograj w ich stosunkowo krótkiej karierze. Przy okazji tej płyty można oddać się swobodnej refleksji na temat talentu.

Bywa tak, że suma talentu poszczególnych muzyków tworzących zespół daje coś oryginalnego, wyjątkowego i ponadczasowego. Tak jest/było w przypadku np. Neurosis, Cult of Luna, Isis czy nawet Callisto. A czasem finalny produkt jest co najwyżej przeciętny. I tak właśnie jest w przypadku Brytyjczyków.

Wspomniałem o wyżej wymienionych bandach nie bez przyczyny. Ekipa z Cardiff proponuje granie post-corowe/metalowe, bezpośrednio nawiązujące do “Oceanic” Isis. Niby wiedzą, o co chodzi, niby potrafią grać, a jednak całość brzmi wtórnie. Chciałoby się powiedzieć ‘to już było’. Nie znaczy to jednak, że to słaba płyta. Gdybym wcześniej nie słyszał zbyt wielu bandów w tym gatunku, “You Are Loved” z pewnością spodobałoby mi się bardziej.

Muzycznie zespół nie proponuje niczego nowego. Ciężkie gitary, brudne brzmienie, surowy sound perkusji i rozwrzeszczany wokal w stylu Aarona Turnera czy duetu z Cult of Luna. Niby wszystkie potrzebne składniki są, a jednak danie wyszło przeciętne. Utwory płyną, przechodzą jeden w drugi, ale ciężko znaleźć coś, co mogłoby przyciągnąć uwagę. Co sprawiłoby, że będzie się chciało wrócić do danego utworu. Jest kilka niezłych tematów, które nieco giną przez sposób produkcji albumu. Wszystko zlewa się w jedną całość, najlepiej słyszalne są partie perkusji. “You Are Loved” zawiera stosunkowo mało spokojnych momentów. A szkoda, bo akurat w tych wyciszonych partiach zespół wypada najciekawiej.

Brakuje też dramaturgii. jaka zwykle towarzyszy tego typu muzyce, tego charakterystycznego napięcia, budowania klimatu. Niewątpliwie najlepszym numerem na płycie jest “Truth”, przeszło dziesięciominutowy transowy utwór, którego bazę stanowi pulsujący bas i psychodeliczne, brzęczące w tle gitary. Reszta – bardzo przeciętna. Nad wszystkim unosi się duch “Oceanic” i to zdecydowanie pozytywna rzecz. Szkoda tylko, że to tak odległe echo tamtej płyty.

Trudno powiedzieć, dla kogo jest ten album. Ludzie, którzy siedzą w tego typu graniu, raczej nie wpadną w zachwyt, bo słyszeli to już tysiąc razy. Ci, którzy dopiero wchodzą w temat, na pewno mają do poznania wiele ciekawszych płyt aniżeli “You Are Loved”. Nie wiem też, czy trio z Cardiff będzie się dalej rozwijać. Na razie nic na to nie wskazuje, bo nie ma wielkich różnic w ich muzyce, między debiutem a drugą płytą. No, ale kto wie, może spłynie na nich wena i wszystkich zaskoczą kolejnym materiałem. Poczekamy, zobaczymy.

Author: Sebastian Urbańczyk
Review
Antichrist zine 11/2011

Hm, we all know there in United Kingdom are pretty talented bands, and in such style like sludge metal too… But, as for me, this release is for modern scene lovers mainly, as for those who like obscure music there is no place. Seven songs of vortex and measured played sludge made in modern way, with some good tempo-changes and cosmic atmosphere with hysterical vocals. This is their second album so far, I didn’t heard about them earlier, and to be honest this is not my cup of tea… So if you like moderd sludge metal – check this out.
Review
The Pit of the Damned
6/10
03.05.2011

Eccomi di ritorno dopo una pausa e di nuovo fedele servitore del Pozzo dei Dannati. Riprendiamo quindi con i The Death of Her Money (THoHM), trio inglese di Wales in opera dal 2006, anno in cui hanno rilasciato il loro primo EP Scandinavian Accent (NdP. esclusivamente su vinile, scelta coraggiosa) per poi produrre altri lavori fino a questo LP “You Are Loved” prodotto dalla sempre più attiva russa Slowburn Records. Questo LP contiene 7 tracce per quasi cinquanta minuti di heavy music, come gli stessi The Death of Her Money amano definire il loro genere. Se vogliamo dire qualcosa in più è un metal sludge con qualche influenza post stoner rock. Dopo la dovuta introduzione, passiamo alle canzoni e vediamo cosa ci aspetta. Entrando nel tetro mondo dei THoHM con “Held Hands”, capiamo subito che i pesanti riff distorti sono l’ elemento portante del loro sound, con la tanto inflazionata voce scream che conferma il taglio sludge metal della band. Canzone con qualche buon riff ma di per sé monotona e pesante (in negativo). La terza traccia si intitola “Missing Time” e per otto minuti abbondati non si discosta molto dalle precedenti. Lunghi riff incalzanti, qualche break e pochissimo testo urlato. Ma arriviamo all’ opera magna “Truth”, dieci minuti di lenta potenza intervallata da pause e riprese di ritmo. Effettivamente il pezzo più vario e se vogliamo, addirittura con qualche sprazzo di creatività. Certo, i campionamenti non cambiano il destino di una canzone, ma almeno bisogna provarci. “New Bodily Functions” è un breve sperimento di sludge ambient fatto di chitarre pulite e riverberi spinti che creano un’ atmosfera cupa che sposa ottimamente lo stile THoHM. Concludo spendendo poche parole di valutazione perchè gli altri pezzi si possono considerare molto simili a quelli precedentemente discussi. I THoHM sono già sulla scena rock da qualche anno, alcuni miglioramenti sono reali ma come sempre la creatività non viene solo dal duro lavoro. C’è o non c’è. Per i THoHM probabilmente serve ancora del tempo per produrre un album degno di nota, oppure non accadrà mai, vedremo.

Author: Michele Montanari
Review
Doommantia
4/10
12.04.2011

I am only a medium-sized fan of Neurosis and Cult of Luna so why would I like a second-rate version of those kind of bands? That is the case here with The Death of Her Money from South Wales. They play in the same post-rock meets sludge and doom vein as those bands and this album starts off with 2 pretty good tracks, after that however it all gets very mediocre and tedious, very quickly. This album’s opening track ‘Held Hands’ has huge distorted guitar passages and decent melodies. There is some fine riffing but it gets kind of buried under the distortion along with the drums and thus weakens its effectiveness. There is some angry vocals which are also kind of buried under the distortion but ‘Held Hands’ is a good apocalyptic, sludgy tune. The problem is the second track follows the same formula as does the third and so on and it all gets tedious about 20 minutes into the album.

The band is minimal and repetitive in musical style and in sound but it also has its moments. The album’s epic track, ‘Truth’ has more melody and less distortion and also some quieter passages. This makes for a break from the harsh and punishing rhythms that the band need repeats over and over again. The last track on the album called ‘Tonality Of Despair’ edges closer to traditional doom-metal and has a mesmerizing, depressing atmosphere and is full of emotion and I hate to say it but that is about it for highlights. Too much of this seems to be missing something – the second track for example titled ‘Enguelades’ would sound great if it had a big clear pounding drum-sound and precise, crunchy guitars but it doesn’t. Another track, ‘New Bodily Functions’ is an almost relaxing tune in comparison to the rest of the album and would have benefited greatly if it had some dramatic twists and turns, again it doesn’t happen.

‘You are Loved’ is very atmospheric, I will say that about it but it also lacks soul or something. It is hard pin-point where it goes wrong exactly but I am guessing it sounds too much like ‘Cult Of Luna’s second or third cousin. This is one of those albums you have to let soak in to get anything out of it and with thousands of CD’s to choose from, I just don’t have the time or the stamina. I am also guessing it is just too generic of a style that reached its use-by date for me many years ago. To be fair, a lot of post-rock enthusiasts will like this especially if you are just now exploring the genre. For more experienced listeners, it might just be too little, too late…

Author: Ed
Review
The Streets
6/10
07.03.2011

Hmm… disse britene har ikke helt snøring på samsvar mellom musikalsk uttrykk, bandnavn, skivetittel og det visuelle. Jeg antok at det kom til å dreie seg om rævkjedelig og generisk Melodic Metalcore med sukkersøte refreng og pusegutter med sminke, men fikk ikke det helt til å stemme når jeg så hvilket selskap det var snakk om. Og det er seff fordommen min som bommer, for TDOHM dreier seg om massiv og kompakt Post-Hardcore/Sludge. Materialet er ikke av det mest spennende slaget, men at de klarer å lage ekstremt mange partier over samme lest (les: akkorder som «henger» over flere takter) skal de ha skryt for. Både at de får det til å fungere og at de makter å variere akkordprogresjonene på en bra måte. Musikken herjer ikke med deg på samme måten som den gjør hos de største aktørene innen genren, men bandet har såvisst noe å fare med. De trår aldri feil, men løypa de har valgt er rimelig «safe». Det gjør at du fint kan spille «You Are Loved» en del ganger på rappen uten å gå lei, men den helt store wow-faktoren uteblir.

Author: Rune
Review
Metal.de
7/10
14.01.2011

Signifikant für Post-Metal ist vor allem die Entwicklung weg vom riffbasierten Songwriting traditioneller Metal-Bands, hin zu weniger prägnanten Akkordfolgen, die zwar konsequent weniger eingängig sind, dies aber durch ein gesteigertes Gefühl für Dynamik, geschickte Ausnutzung von Effekten und anderen technischen Gegebenheiten mindestens wettmachen wenn nicht gar in Sachen Tiefgang und Suggestivität neue Dimensionen erschließen. So zumindest in der Theorie.

Dass sich THE DEATH OF HER MONEY ebenfalls an diesem Kunstgriff versuchen steht außer Frage, also muss sich ihr Material ihres Albums “You Are Loved” weniger an seinen Songwritingqualitäten im klassischen Sinne messen lassen, als eher daran, welche atmosphärische Dichte es herauf zu beschwören vermag. Und tatsächlich startet “Held Hands” mit gewaltiger, dichter Gitarrenarbeit, die Anfangs sogar an die fantastischen CELESTE denken lässt. “Enguelades” nimmt den Fuß zwar vom Gas, hält aber das Niveau. Auch die restlichen Stücke bis “New Bodily Functions” zeigen enormes Potenzial, lassen allerdings ein klein wenig von der Eindringlichkeit der Opener vermissen. Besagter sechster Song markiert eine kurze Verschnaufpause, bis das wuchtige “Tonality Of Despair” seinem Titel alle Ehre macht und den Albumausklang beschreitet.

THE DEATH OF HER MONEY bestehen den Genretest auf Atmosphäre ziemlich gut. Sie sind zwar nicht direkt mutig wenn es darum geht, neue Ideen einfließen zu lassen, beherrschen ihr Handwerk aber hervorragend und liefern ein dichtes Album, dass eine ganze Palette verschiedener Stimmungen bereit hält.

Author: HARDsick
Написать отзыв