When Nothing Remains - Thy Dark Serenity (CD)

melodic doom death, Solitude Productions, Solitude Productions
450.00 Р
Price in points: 900 points
SP. 073-13 x
In stock
+
The second album highly anticipated by fans of the Swedish group and melodic doom death metal in general! Johan Ericson (permanent member of Draconian and Doom:VS) is again responsible for vocals, and, in addition, has performed mixing and mastering of the album. Perfect sound appeared as a perfect framing to the precious stone, beautiful music of When Nothing Remains. Musicians follow the ideas of the debut album and offer to the fans the same memorable doom death, melodic, stirringly touching and infinitely elegant. For those who are not familiar with the band this album may appear as a real discovery, while those who are already inspired by their music «Thy Dark Serenity» will become another blissful touch to the soul and the heart.

Tracklist:
1 I Forgive You 5:29
2 A Raven's Tale 8:17
3 She Died In Autumn's Rain 9:00
4 Wings Of The Withered 6:48
5 Thy Dark Serenity 7:27
6 Like An Angel's Funeral 5:31
7 When Heaven Once Fell 7:59
8 When We Stop Breathing 4:02

Artist:
When Nothing Remains
Artist Country:
Sweden
Album Year:
2013
Title:
Thy Dark Serenity
Style:
melodic doom death
Format:
CD
Type:
CD Album
Package:
Jewel Case
Label:
Solitude Productions
Cat No:
SP. 073-13
Release Year:
2013
Barcode:
4 627080 610347
Country Of Manufacture:
Russia
Review
Terroraiser
9/10

Первый альбом этого шведского коллектива произвел очень серьезное впечатление на поклонников Doom/Death Metal - сужу по отзывам присылаемым читателями в нашу редакцию, да и сам лично я был достаточно впечатлен. Пожалуй, второй тоже не останется без внимания, и диск "Thy Dark Serenity" наверняка займет свое место в коллекциях поклонников стиля. Впрочем, ничего удивительного - крепко сделанный материал и великолепная реализация. Не могу сказать, что WHEN NOTHING REMAINS открывают новые горизонты, но четко и уважительно придерживаются принятых стандартов, что наверняка импонирует фанатам стиля.

Author: Thrashmentor
Review
Pitchline Zine
6.5/10
25.01.2014

Desde tierras escandinavas, de Suecia para ser exactos, nos llega el segundo larga duración de estos When Nothing Remains que edita, como ya lo hiciera con su debut, el sello ruso Solitude Productions.

Esta nueva entrega que han parido los cerebros de Jan Sallander y Peter Laustsen (quienes son miembros igualmente de The Cold Existence y ex de Nox Aurea) y que se ocupan de todas las guitarras, voces, teclados, arreglos... continúa las mismas pautas marcadas por su antecesor "As All Torn Asunder" del pasado 2012. Para este trabajo han contado con la colaboración a la batería y a las voces limpias de Jerry Torstensson y Johan Ericsson respectivamente, ambos componentes de los también suecos Draconian.

9 pistas y una duración de más de 50 minutos entre los que podemos destacar el corte inicial "I forgive you" que comienza tras una bella y melancólica intro (si la primera canción de una edición no es buena...apaga y vámonos) rota por la voz limpia a la que le continúan voces guturales, tema de estructura 360º, vamos, que empieza de igual forma que acaba. Le sigue "A Ravens Tale" que transcurre totalmente a medio tiempo y dominada completamente en el apartado vocal por guturales. También incorpora un par de "breaks" que quiebran el ritmo, el segundo de ellos más largo y emotivo que el primero, todo hay que decirlo. El siguiente en discordia, es "She Died in Autumns Rain" y muestra en primera instancia la cara más agresiva de la banda fraccionada por una sección más pausada pero que luego vuelve a la misma intensidad. Esta canción junto a la que da título al disco "Thy Dark Serenity", son las que muestran el lado más Death de la formación, aunque esta última es más lenta y "doomeante". "While Heaven Once Fell" tiene una ligera influencia del sonido Göteborg y que por lo tanto se encuentra algo más cerca del otro grupo de estos dos cerebros (The Cold Existence) pero, sin salirse del conjunto global. El tema que cierra "When We Stop Breathing", es además de ser el más corto (con 4 minutos de duración) el único que no tiene guitarras ni batería, es todo hecho a base teclados, voces limpias y coros.

La música de estos WNR podría ser similar a una batidora en la que previamente se hubiese metido a los My Dying Bride junto con alguno de los discos viejos de Opeth y de los alemanes Crematory. Ya que mezclan Doom con aquel tipo de Death metal melódico que hacían los griegos Septic Flesh, en lugar de ese Death más seco y directo que incluían por ejemplo los primeros My Dying Bride. No llegan a meterse en terrenos muy góticos pero la verdad, no andan demasiado lejos, se encuentran en la misma liga que grupos como Swallow the Sun, Barren Earth, Draconian (aunque sin voces femeninas)... De todas formas, veremos cuál es el siguiente paso que da la banda ya que, gran parte de este tipo de formaciones que andan a medio camino entre el Doom y el Death, se les acaba "yendo la pinza" y terminan metidos en otra onda musical (creo que a todos se nos habrá venido más de algún grupo conocido a la mente).

En el apartado lírico, las voces se abren paso contando historias sobre la muerte, lo que nos espera al otro lado y asuntos por el estilo. Todo entre bellas melodías, tristes y melancólicas, teclados envolventes, arreglos de clásicos, voces narradas...todos los ingredientes del estilo los encontrarás en este "Thy Dark Serenity", nada innovador ni agresivo y algo “light” cierto, pero bien ejecutado y con mucho sentimiento que es un factor muy a tener en cuenta en este tipo de bandas.

Author: Robin
Review
Mroczna Strefa
10/10

Szwedzkie WHEN NOTHING REMAINS nie zawiodło. Po bardzo dobrym albumie “As All Torn Asunder” powrócili w stosunkowo krótkim czasie z kolejnym, który zatytułowali adekwatnie do zawartości „Thy Dark Serenity”. W otwierającym płytę „I Forgive You” słuchacza witają baśniowe orkiestracje (wiem, powtarzam to, co napisałem w recenzji poprzedniego krążka Szwedów), które brzmieniowo przypominają mi to, co proponowała pochodząca z innego kręgu muzycznego ARCANA. Oczywiście za chwilę dołączają do tego potężne gitarowe riffy, mocarna sekcja rytmiczna i wyśmienite, czyste wokale Johana Ericssona, a zaraz potem niedźwiedzi growl Jana Sallandera. Czysta rozkosz dla każdego fana smutnego, acz przy tym monumentalnego doom/death metalu z najlepszej wylęgarni talentów. Już pierwsze kilka minut wystarcza, by ten materiał wciągnął bez reszty każdego, co wyczekuje kolejnych albumów zespołów inspirujących się na przykład MY DYING BRIDE, ale jest w tym tyle ze słynnych Brytyjczyków, co pewne podobieństwa klimatyczno-brzmieniowe. WHEN NOTHING REMAINS interpretuje na swój sposób pewne tematy typowe dla takiego grania i robi to z niezwykłym wyczuciem, żonglując atmosferą i pomysłami w sposób dojrzały i chwilami wręcz magiczny. Potrafi przydusić do ziemi grobowymi wręcz riffami, by po chwili zachwycić niesamowitymi melodiami i aranżami. Wyczucie Szwedów gdzie co ma być w danym momencie i żeby to zażerało odpowiednio i było atrakcyjne dla konesera ciężkiego grania jest wręcz godne podziwu. Tak jak ich koledzy po fachu, czyli Finowie ze SWALLOW THE SUN, potrafią odnaleźć się nie tylko w powolnych strukturach i melancholijnych pasażach i doskonale wkomponowanych w mocarne riffy patentach zapożyczonych z muzyki klasycznej, ale umieją też trochę się rozpędzić i otrzeć się w ten sposób o symfoniczny metal z pogranicza doom, death i black metalu. Ale przede wszystkim mają dar pisania wciągających linii melodycznych, które nie przynudzają - jak to często bywa - monotonnością i powielaniem poprzednich. Dzięki temu konsekwentne rozwijanie pewnych tematów i przeplatanie ich akustycznymi zwolnieniami oraz orkiestralnymi momentami procentuje tym, że nawet 9-minutowe „She Died In Autumn’s Rain” czy nieco tylko krótsze „When Heaven Once Fell” upływają tak, jak by trwały dużo mniej. Do tego wszystkiego należy jeszcze dorzucić bardzo udane mówione partie wokalne, błyskotliwe solówki gitarowe i wprost fantastyczne brzmienie. Cóż tu więcej dodawać? To absolutny majstersztyk epickiego metalu mieniący się wszystkimi barwami i dorzucający cenną cegiełkę do kanonu stworzonego przez takich magów, jak wspomniane MY DYING BRIDE, a także PARADISE LOST, YEARNING czy SWALLOW THE SUN.

Author: Diovis
Review
Metal Revolution
8/10
23.09.2014

As you already might know, I'm not the biggest sucker for doom metal, but I can see a talent and quality when it's there. Sweden's quartet When Nothing Remains has gained my respect and admiration for their interpretation of doom metal. On their second full-length entitled Thy Dark Serenity they offer eight perfectly executed doom metal tracks.

Before I go further into this particular album I would like to make a short introduction to this doom/gothic/death/black/symphonic band. The idea of When Nothing Remains was born in late 2010 when Peter Laustsen (Rimfrost, Nox Aurea, The Cold Existence) and Jan Sallander (The Cold Existence), wanted to create something very dark and emotional. The band was born and through the time contained members from bands like Nox Aurea, The Cold Existence, Rimfrost, Draconian, Doom: VS, Maleficio, Soul Extinction and Emma Varg.

Thy Dark Serenity (2013) opus came as a follow-up to their highly-acclaimed 2012 debut As All Torn Asunder and usually one could get worried since second album is the toughest one to make for most of the bands. Already after first listening I was convinced in the quality of this new material and had no longer any reason to worry. When Nothing Remains knows exactly what they want to accomplish with their music and they're doing just a great job.

The atmosphere on Thy Dark Serenity is melancholic, guitars are mainly mournful and whining, the vocals are both clean and crispy shifting from deep growls over some soaring towards cleaner and singable parts. Bass are mostly rambling and when pared with many orchestral arrangements they sound just incredible. I in particular enjoyed the sometimes narrative voice of their frontman, as well as the inclusion of keys/synths and other 'non-metal instruments'.

Production is pristine, with all instrument layers clear at all times being a true pleasure to listen to. For some Thy Dark Serenity may appear as a rather tiresome and predictable affair, but I just feel that this is the kind of record that will mostly appeal to fans of My Dying Bride, Epica, Paradise Lost, Saturnus and even mighty Black Sabbath.

So, if you're, like me, in a need for something sorrowful and different yet quite interesting piece of doom metal, then Sweden's When Nothing remains are just for you!

Author: Bato
Review
Hammerworld
6/10

A debütalbumát 2012-ben kiadott svéd When Nothing Remains nem szándékozott új utakat keresni a tavaly megjelent folytatással sem, ugyanis a Thy Dark Serenity is azokat a lövéseket süti el, amelyeket már kb. 20 éve ismerünk a doom/gothic/death irányzatban. Hivatkozhatnék persze ezredszerre is a My Dying Bride-ra, a Paradise Lost-ra, a Katatoniára vagy éppen a Novembers Doomra, és ez megalapozott is lenne, azonban hasonló zenét rengetegen játszanak a fiatalabb korosztályból is: Draconian, Swallow The Sun stb., hogy az oroszokat ne is említsem.
Határozottan körvonalazható borongós, romantikus hangulattal rendelkezik ez a világ, amelybe befér a keserédes dallamos ének és a hörgés, valamint a billentyűs témák is. Sajnos az album nem emelkedik ki a mezőnyből, nem mutat fel sem olyan ötleteket, pláne nem nótákat, amelyek túlmutatnának a műfaj sajátosságain. Az összehasonlítás kedvéért megjegyzem, a szintén 2010-ben indult angol Eye Of Solitude bátrabban áll a zenéhez, pedig ők is ezen az ösvényen kódorognak.

Author: M.P.
Review
Forgotten Path
6/10

Yet another Doom album by “Solitude Productions”, this time very melodic and gothic. Not really heavy, with emphasized synthesizer and, as one commenter from Rate your Music summed up, “very dark, but soft atmospheric, with a chillingly cold touch, but still touching the listener with some warmth in it”. In short, definitely not to my taste. Then the cover - a pseudo 19th century painting of a bluish woman’s ghost in a Victorian dress, raven (yeah, how can we live without Poe), a cracked mirror, forming a strange mini-tale composition. Finally after looking them up on Metal Archives and seeing that some of the band’s members are ex-Nox Aurea, I got very confused about how to write something that would look like a review instead of a subjective outburst of hatred.
A few words about the album’s specifics. The music is more Doom-like than Gothic, the latter being represented only with a synthesizer and the occasional sounds of piano and violin with interludes of clear vocals. The frequent melodies don’t go beyond the regular boundaries of Doom Metal and the structure of songs is typical to Death/Doom traditions - angry growls, some spices of unpleasant roaring, the usual slow and unclean guitars, hollow, although heavy drums fit rather well into the overall musical picture. However, the musical culminations are concentrated on some dull melody, so in the almost pleasant angriness the poetic and melancholic gothic spice stands out. The aspects of creativity and originality in this album are minimal - one more example of a work that perfectly fits the guidelines of a genre. Not bad in terms of quality, however too little variety, everything is quite predictable and almost no development throughout a song, though it would be hard to predict whole compositions from just the first seconds of a song. However, every song has a clear chorus with articulated words, elongated syllables. Also the vocalist has a rather weak voice. In short, it seemed like it took quite a long time to listen to the whole album. While it wasn’t as uninteresting as I expected, it wasn’t that long as well. The only exception to mediocre, but somewhat worthwhile to hear album... but the last song - a boring lyrical bout of tastelessness with a piano.

Author: Bloodie
Review
Pest Webzine
8.5/10

Second album from this Swedish Doom Death Metal band, a proud Draconian follower now even having a Draconian member, Johan Ericson, taking care of part of the vocals work and also the mixing and mastering for this release. I like the fact the band chose to continue with the same artwork concept for their cover as on their debut album, in my opinion a very successful work. The music is again that melancholic, heavy as hell, oppressing and mood-drenching Melodic Doom Death Metal built by growling and clean male vocals, energetic rhythm section, quite generic but catchy guitar riffs, excellent keyboard work, and slow, heavy and sad atmospheres. Nothing new for the scene, nothing ionnovative, but a very well done album that's nothing below the top of the scene, well structured and well performed.

Author: Adrian
Review
Chronicles of Chaos
2/10
02.03.2014

A pale Swallow the Sun clone, composing weak and unchallenging tunes that are both uninspired and uninspiring, going through the same routine and exhibiting not a single positive attribute nor any sense of individuality; this album is the opposite of singularity.
Romantic, inoffensive, sluggish, devoid of dynamics or punchy edge, _Thy Dark Serenity_ is the product of lazy minds walking the line on the safe side of things, investing neither in creative musical material nor in individualistic self-awareness.

Strewn are some exceptional moments, like the mid-section of "She Died in Autumns Rain" with its excellent rhythm guitar assault, but other than here and there, this is ultimately a desert of creativity, if there ever was one.

The sum of the album is nothing too horrible music-wise -- the melodies are there and so is the playing ability -- but being a living monument to all that is cliché, this fact alone places this album on the lowest notch of the musical food chain

Author: Chaim Drishner
Review
Atmosfear Magazine №12
10/10

Прошлый альбом этой шведской группы произвёл эффект разорвавшейся бомбы и затмил многих их коллег по сцене. Второе их творенье только должно закрепить прошлогодний успех диска "As All Torn Asunder". "Thy Dark Serenity" сделан по всем тем же рецептам, что и дебютник: всё тот же грустный и мрачный doom/death metal c красивыми мелодиями и трогательным вокалом. В записи альбома уже по традиции поучаствовал Юхан Эриксон (DRACONIAN, DOOM:VS, SHADOWGARDEN), который записал чистые партии вокала, а также его коллега Ерри Тоштенссон (DRACONIAN, SECRET RIVER), который записал партии ударных. Сведение и мастеринг также принадлежит Юхану Эриксону. В плане оформления музыканты также решили не отступать от сложившейся традиции, и обратились за помощью к Золтану Хорвату, который в этот раз превзошёл сам себя и нарисовал просто изумительную обложку для этого шикарного релиза. В общем, куда ни плюнь одни плюсы. Другое дело, что если и следующий альбом WHEN NOTHING REMAINS будет выдержан в таком же духе, то это будет топтание на месте. Впрочем, поживём увидим.

Author: CS
Review
Metalizer
3.5/5

Не прошло и 15 месяцев, как шведы выпускают свой второй альбом "Thy Dark Serenity". При этом многие критики, да и простые слушатели отмечают, что столь явная спешка с записью нового материала и некоторыми кадровыми перестановками явно не пошли музыкантам на пользу. Напомню, что When Nothing Remains – проект, собранный участниками группы Nox Aurea и выбравший тернистый путь doom/death метала.
When Nothing Remains продолжают держать марку на уровне оформления альбома. Оно по-прежнему восхитительно, удивительно, таинственно и даже в какой-то степени навевает страх. Но вот по части музыкального материала стоит призадуматься… Что у нас осталось на месте? Peter Laustsen и Jan Sallander, отвечающие за ритм и лид-гитару, бас, клавишные и аранжировки, а также за чистый вокал и основной вокалы. Плюс ударник Jerry Torstensson и поэт-песенник Daniela Svensson. Снова в качестве гостевой звезды отметился Johan Ericsson (Shadowgarden, Draconian, Doom:VS), поющий чистоголосьем и по совместительству сделавший микширование и мастеринг диска.
Каких-то кардинальных изменений по сравнению с предыдущей пластинкой "As All Torn Asunder" отметить не удастся. Музыка по-прежнему красива, величественна, печальна, наполнена страданием, трагична, утонченна и… однообразна, к сожалению. Отличным стартом идёт пронзительная "I Forgive You", западающая в душу своей прекрасной мелодичной линией, и даже чистый вокал здесь весьма удачно вписался. К слову сказать, его стало гораздо больше и это чередование с гроулингом придает альбому глубину, позволяя композициям быть открытыми в этой созданной с лёгкостью самой тёмной силой атмосфере, её утопание в ярком пафосе сложно не заметить. Тем не менее, у диска имеется элегантное обрамление. В эту категорию, помимо вступительного трека, еще попадает "Ravens Tale", но то, что начинает следовать дальше, с третьего по восьмой треки, не добавляет надежды на лучшее – слишком однообразно, уныло и занудно. Впрочем, эмоциональная сторона диска остается такой же ярко выраженной и сильной, как на дебютнике, но по части технической отточенности – хромает. По остальным параметрам - "Thy Dark Serenity" отстает, причем на приличную дистанцию, которая по идее должна постепенно сокращаться, если уж говорить о каком-то развитии.
Ворон, как предвестник плохих новостей и олицетворение посланника с потусторонней нечистью, падение небес, призрак, похороны ангелов, крылья тьмы, осенний дождь, когда мы останавливаем дыхание и как результат – смерть. Вот тот набор, который составляет "Thy Dark Serenity". Но это только то, что лежит на поверхности, каркас дум-дэта состоит из классического стержня жанра, обыгранного с разных сторон, но с прежней сутью, правда, открытости и искренности дебютника не хватает. Релиз предоставлен Solitude Productions.

Атмосфера – 4/5
Техника – 4/5
Материал – 3/5
Реализация – 3/5

Author: Валентина PANTERA Катышева
Write a review