Скидка 14%
Whales And Aurora - The Shipwreck (CD)

Whales And Aurora - The Shipwreck (CD)

post metal, Slow Burn Records, Slow Burn Records
Рекомендованная цена: 350.00 Р
300.00 Р
Вы экономите: 50.00 Р (14%)
Цена в баллах: 600 баллов
BURN 014-12 x
В наличии
+
Дебютная концептуальная работа итальянской группы Whales And Aurora пресдтавляет собой “классический” пост метал. Представьте себе смесь мелодических пассажей в духе ISIS, мощных гитарных рифов в стиле ранних Pelican, напористого вокала Cult Of Luna, так примерно можно описать музыку на альбоме The Shipwreck. Несмотря на это в музыке прослеживается и определенная самобытность, создающая различные эмоциональные пейзажи во всех 7 треках нового альбома. Альбом записан в Raptor Studio и спродюcирован Matteo “Ciube” Tabacco и Chris Dowhan из Planet Red Studios, который так же работал с Giant, Spitfire, Night Like These и The Black Dahlia Murder.

Треклист:
1 Refused Recounting Words 7:06
2 Achieving The Unavoidable 11:02
3 The Aground Hard-ship 1:55
4 Abandoned Among Echoes 8:30
5 Awakened By The Aurora 4:15
6 A New Awareness 6:48
7 Floating On Calm Waters 3:13

Артист:
Whales And Aurora
Страна артиста:
Italy
Год альбома:
2012
Название:
The Shipwreck
Стиль:
post metal
Формат:
Compact Disk
Тип:
CD
Упаковка:
Jewel Case
Лейбл:
Slow Burn Records
Кат. номер:
BURN 014-12
Год издания:
2012
Страна-производитель:
Russia
Review
Transcending Obscurity

Whales And Aurora are like the post / atmospheric hardcore version of Ahab, the German (funeral?) doom / death group, what with the ocean being this album’s main theme, and such; and despite the band’s interesting and unconventional moniker, the album itself is the median of everything that is ‘post’, in that it neither breaks any boundaries nor is it revolutionary but rather the contrary: it treads safe waters and while doing so, displays an impressive and well composed music that is true to its aesthetics, epitomizing the right way to compose atmospheric, metal-laden hardcore.

‘The Shipwreck’ excels in being just that; an average focal point that is a case study of how to compose decent, enjoyable, heartfelt and yes, very much atmospheric AND heavy music that walks the line where heavy metal’s brutish attitude and post-rock’s sophistication converge, all tied up by aesthetics that are the essence of hardcore punk; the shouting and angry vocals, the basic, repetitive sequences, the rock and roll dynamics and so on.

With endless drawn-out guitar sweepings that envelope the listener with warm tidal waves of oceanic sweet and salty flair, a throat-tearing screamer capable of delivering wrathful yet melancholic and emotional performance and some basic yet strong rhythm section, the band are able to create a suspenseful plot that is as engaging and enjoyable as it is intimidating, all the while keeping the dynamics intact and the songs flowing, in addition to maintaining a good balance between the heavier, grittier elements and the benign, semi-romantic moments the band alternate between.

‘The Shipwreck’ is the bread and butter, or meat and potatoes if you will, of everything atmospheric and everything post-hardcore-ish; not as basic nor as soul crushing as Neurosis’ work, but also not as far removed from everything heavy and dark as the ‘post’ tag may suggest; the Italian Whales And Aurora know their craft well, in addition to being extremely capable musicians, and lay before us the meaning of atmospheric hardcore right there, with this averagely good debut album of theirs, full to the rim with adequate playing, decent song writing and punchy production that enables the album to sound greater-than-life; a pillar, a beacon of light, to the style’s purveyors and aficionados alike, having a tragic edge and a metallic stance that will grab you by the throat and captivate you with its waves of enormity. Never mind the style’s name, as this is good music for people who enjoy good music from the heavier side of the spectrum.

Author: Chaim Drishner
Review
Zwaremetalen
7.9/10
20.09.2013

Whales and Aurora. Bijzondere naam. The Shipwreck. Mooi hoesje. Slow Burn Records. Een label waar ik graag promo’s van ontvang. Ik zit er in ieder geval klaar voor. Het verbaast me niet dat dit een lekkere plaat is eigenlijk. De vraag is alleen: is het een topper, een subtopper of gewoon een degelijke kwaliteitsplaat?

Slow Burn Records is een dochterlabel van het Russische Solitude. Waar Solitude zich specialiseert op death doom en funeral doom, richt Slow Burn zich meer op zaken waar je post voor kan zetten. Soms doom, soms sludge, soms hardcore. Whales and Aurora valt in de categorie sludge doom. En wel van de melancholische soort waar ik erg van houd.

Het eerste wat opvalt is het geluid. De gitaren zijn enorm dik en warm, zonder aan helderheid in te leveren en de algehele productie klinkt modern maar organisch. De muziek onthoudt zich van poespas en de aanwezige melancholie vloeit voort uit gitaarriffs en leads. Er is weinig ruimte voor de haat en zwartgalligheid die je vaak tegenkomt bij sludge, daarom kan je ook wel zeggen dat de sound wat meer neigt naar traag gespeelde post-metal. Af en toe herfstachtig als Fall of Efrafa, af en toe dik als Cult of Luna. Zelf zeggen ze te houden van Black Sabbath en Neurosis. Ik toevallig ook, dus dat zit helemaal goed.

De sfeer is onderhoudend en de instrumentale intermezzo’s doen daar niet aan af. De plaat vloeit haast ongemerkt voorbij en de speeltijd lijkt kort, maar is dat niet. Dat is zowel een voordeel als een nadeel. Het is allemaal erg fijn, maar het valt niet op. Bij de eerste luisterbeurt had ik al het gevoel dat ik een oude, gewaardeerde plaat op had gezet. Goed, onderhoudend en sfeervol, maar het is niet bijster origineel. Het epos Achieving the Unavoidable is wat mij betreft een luistertip.

Author: Willem van Tuijl
Review
Antichrist ‘zine

This Italian band was formed 4 years ago, but first album was released just 2012 (and recorded). To be honest this is next release which I do not like… here is some kind of post metal, with sludge and doom elements. So when we speaking about some sludge/doom elements, then I like this album (more or less), but when it comes to post metal, then I’m completely against such kind of music, coz I just do not understand all these light emotional rhythms… I won’t bother you by some empty words, so I’ll just write – I would prefer leave this album to some post metal fan…
Review
Atmosfear #11
7/10

Признаться, я слышал немного групп в жанре post metal из Италии. Но вот наши герои из группы WHALES AND AURORA как раз будут из тех краев и играют они в упомянутом выше стиле. Обложка их дебютного альбома очень удачно гармонирует с названием оного. Ну а что касается музыкального наполнения, то тут тоже всё в полном порядке, хотя честно говоря, эти макаронники ничем особо тут не удивили. Хороший и качественный материал, но не более того. В этом жанре есть группы и получше. И уж тем более итальянцам ещё очень далеко до таких групп как ISIS, CULT OF LUNA и прочих известных грандов.

Author: CS
Review
Mroczna Strefa
6/10

Pewną ciekawostką może okazać się fakt, że z widniejącą obok okładką płyty oraz resztą szaty graficznej zespół poradził sobie sam. Pieczę nad ogółem projektu trzymał perkusista Andrea Segnini Campesato, a rysunki same w sobie wykonał Alberto Brunello, który w zespole śpiewa. Na pierwszej stronie książeczki widać niesiony falami wzburzonego morza okręt, co uwzględniwszy nazwę zespołu oraz tytuł płyty sugerowałoby, iż włoska WHALES AND AURORA to jedna z kapel posiadających pomysł na własną, w tym wypadku mocno marynistyczną aparycję. Kartkując ją wodzimy wzrokiem po dość realistycznie oddanej raz wzburzonej, innym razem spokojniejszej morskiej panoramie, nad którą rozciąga się gęste od chmur niebo i myślę, że to jedna z tych okładek, które nie od parady są szkicowane. Słuchaniu muzyki tej grupy towarzyszą bowiem emocje podobne do tych, jakie kłębią się pod skórą gdy studiujemy obwolutę “The Shipwreck” – pierwszej płyty studyjnej w dyskografii grupy i zarazem jedynego, dotychczas zarejestrowanego jej materiału. A sama muzyka to nic innego jak prosty i nader oczywisty już w tym momencie kontrast uzyskany pomiędzy podbitym siermiężną pracą sekcji sludge’owym ciężarem a utrzymanymi w zdecydowanie minimalistycznej manierze elementami post rockowymi. Dokładnie taki styl gry wypracował niegdyś NEUROSIS, dokładnie na nim oparły później swą muzykę naśladowcy z ISIS, CULT OF LUNA, BLOODIEST, A COLD DEAD BODY czy BLINDEAD na czele. W tym akurat konkretnym przypadku, nie będę miał komuś za złe, jeśli sprawi on sobie nowy krążek protoplastów rzeczonego stylu zamiast inwestować czas w zapoznawanie się z nowicjuszami, bo NEUROSIS mistrzem konwencji był, jest, a najnowszy ich wałek pod tytułem “Honor Found In Decay” (który w podsumowaniu zeszłorocznych wydawnictw pominąłem – pośród kilku innych – wyłącznie by zostawić miejsce dla ‘młodych’) rzuca srogie wyzwanie tym, co to świeżym okiem na gatunkowe prawidła, z racji stażu na scenie, spojrzeć by mogli. ‘Zorzę Wielorybom’ roztacza fakt, że w przeciwieństwie do wspomnianych wyżej nazw, w mniejszym stopniu skupiają się oni na elementach progresywnych, co czyni ich muzykę surową, obnażoną, minimalistyczną, więc i w pewnym sensie oryginalną. W pewnym sensie, bo z przykuwaniem mojej uwagi wcale nie idzie im jak po maśle. Raz jest z wokalem (podręcznikowo ruszający “Refused Recounting Words”, niepozorny “Abandoned Among Echoes”), raz bez (kakofoniczno gitarowy “The Aground Hard Ship”, liryczny “Awakened By the Aurora”). Raz zespół wali po uszach talerzowym szelestem i mocarnymi riffami, raz uspokaja delikatniejszymi leadami gitar i taką grą sekcji rytmicznej, jaka nie zdziwiłaby nikogo w pop rockowym przytulańcu, a wszystko to faluje w pianie gitarowych efektów skutecznie zagłuszając i tak pojawiający się rzadko wokal. Dobrze, że goście zostawili na koniec to, co najlepsze, bo w przeciwnym razie ciężko byłoby mi zmotywować się do pełnych okrążeń z tym kółkiem. W “A New Awareness” dostajemy więc najbardziej emocjonujący gitarowy motyw, a rozwijający temat w utworze zawarty, końcowy, instrumentalny “Floating On Calm Waters” został uatrakcyjniony może i nie najbardziej intrygującymi, ale na pewno udanymi partiami wiolonczeli Julii Ivanovy. Nawet jeśli ktoś nie jest typowym szczurem lądowym, jeśli nie lęka się sztormów czy rozciągającego się aż po horyzont, otulonego ciszą, niemal nieruchomego lustra wody, to i tak musi liczyć się z pewnym ryzykiem złapania choroby morskiej wybierając się w ten rejs, gdyż WHALES AND AURORA źle może nie gra, lecz z całą pewnością dryfuje daleko od poziomu swych idoli.

Author: Kępol
Review
Evilized

Sartre statt Melville

Wenngleich WHALES AND AURORA im Rahmen ihres Debütwerkes mit allerlei Motiven aus der Schifffahrt spielen, finden sich auf ”THE SHIPWRECKED” dennoch keine Erzählungen über die gefährlichen Entdeckungsreisen tapferer Seemänner, die in den tosenden Gewalten des Ozeanes umherirren. Vielmehr entführen die vier Italiener den Hörer mit ihren schleppenden Kompositionen in die dunklen Abgründe des menschlichen Bewusstseins, mit all seinen Ängsten und Sehnsüchten – verloren in Visionen … hilflos treibend …

Viel Zeit hat sich das Quartett aus der Provinz Vicenza gelassen, um ”THE SHIPWRECKED” fertig zu stellen, was der Platte allerdings auch anzuhören ist. So liefern WHALES AND AURORA ein durchdachtes und in sich stimmiges Konzeptwerk ab, das mit diversen Elementen aus Post-Rock, Slugde und Doom Metal einige Parallelen zum Schaffen der niederländischen Kollegen ORTEGA aufweisen kann. Die Truppe nutzt dabei die unterschiedlichsten Stilmittel, um detailverliebte Songs mit einer vielschichtigen Instrumentalarbeit zu erschaffen. Der Versuch hierbei einen eigenständigen Sound zu kreieren, ist WHALES AND AURORA durchaus gelungen – vor allem für eine erste Veröffentlichung.

Post-Rock Arrangements und atmosphärischen Melodiebögen

Trotz der simpel gehaltenen Riffkonstrukte der Rhythmusgitarre, die zäh aber dennoch kraftvoll ertönen, können die Stücke mit psychedelischen Post-Rock Arrangements und atmosphärischen Melodiebögen für Variation und ein intensives Hörerlebnis sorgen. Gleichwohl erweckt ”THE SHIPWRECKED” an mancher Stelle mit eher langatmigen Passagen, die ohne wirklichen Höhepunkt auf der Stelle treten, einen noch etwas unausgereiften Eindruck. Ein wenig mehr Dynamik wäre hier wünschenswert gewesen, wenngleich sich derartige Momente durchaus in Grenzen halten und den Gesamteindruck des Albums nicht sonderlich schmälern.

Stattdessen bleibt festzuhalten, dass ”THE SHIPWRECKED” für ein Debüt überraschend stark ausgefallen ist und viel Potential erkennen lässt, sodass die angesprochenen Schwächen des Albums dabei leicht verschmerzbar sind.
Review
Pitchline Zine
8/10
08.02.2013

Con ‘The Shipwreck’, los italianos Whales and Aurora nos muestran su debut unos años después de su nacimiento como banda. En este álbum, con fecha en el año que acaba de concluir y concebido en los estudios Raptor por Matteo Tabacco y Chris Dowhan, podemos encontrar un interesante amalgama entre Sludge y Post-Metal que en más de una ocasión se sale de los cánones típicos del estilo alterando puntualmente elementos como el orden típico de estructuras o el uso de melodías poco convencionales a través de sus riffs. Partiendo del abanico infinito de posibilidades que la música ofrece para conformar un estilo propio y personal, este quinteto se ha aplicado el cuento cogiendo un poco de aquí y otro poco de allá para, sin hacer nada novedoso, crear un disco muy atractivo, estimulante y, en su transcurso, gradualmente persuasivo.

El concepto del disco gira en torno a una serie de planteamientos existencialistas sobre la condición humana centrados en la soledad, el abandono y la impotencia. Un concepto, al igual que la música que lo contiene, lleno de contrastes: lo real frente a lo imaginario, lo material frente a lo ideal, la luz frente a la oscuridad. Todo ello queda bien plasmado en el artwork donde se puede apreciar esa conexión entre nubes y agua como un nexo entre lo etéreo e incorpóreo con el elemento terrestre, físico; además del barco que lleva implícita dicha connotación solitaria.

En mi opinión el disco también puede dividirse en dos partes. Un primera estaría formada por “Refused Recounting Words”, riffs a medio tiempo con aires bastante ‘épicos’ (por catalogarlos de alguna forma), de tonalidades graves, embebidos en la característica atmósfera post-metalera; “Achieving the Unavoidable”, que se carga a la espalda las características de Cult of Luna, y la ambiental “The Aground Hard-Ship”, que bien podría incluirse en el EP formado por las rarezas resultantes del Wake/Lift de Rosetta.

A partir de este momento el álbum va creciendo en calidad debido, en gran parte, a que se vuelve más rico y compacto estructuralmente, y más opresivo en el apartado conceptual. “Abandoned Among Echoes” puede recordarnos a las partes más furiosas de Isis pero como si sucediese una especie de inversión, el clímax se mantiene durante los primeros minutos de vida de la composición para ir muriendo poco a poco y encontrarse con la volátil y confortante “Awakened by the Aurora”. El vínculo de estas dos composiciones, que dibujan el ecuador del álbum, llamo a que sea el tesoro oculto del mismo. Por último el tándem “A New Awareness”y “Floating on Calm Waters” supone un desenlace quizá algo lineal, sin demasiados cambios ni adquisición de mayor contundencia musical. Más bien todo lo contrario, constituye los taciturnos últimos minutos de una obra abocada a una autentica expiración en la que la inclusión de un cello establece una atmósfera verdaderamente aflictiva.

Un álbum que todo amante del estilo debería darle una oportunidad ya que las primeras andanzas de estos italianos no van por mal camino y parecen dirigirse hacia la tierra de las maravillas.

Author: IrrationalGaze
Review
Metalizer
4.5/5

Приветствуем вас на борту нашего корабля под названием “Жизнь”. Вас ждёт незабываемое путешествие по океаническим волнам, бурлящим потокам и временами спокойному течению. На мостике вас встретит итальянская команда Whales And Aurora, состоящая из пяти моряков – четырех матросов и капитана в лице фронтмена Alberto Brunello, которые представят вам классику post metal.
Спустившись в трюм в свою каюту, вы поймёте, что композиции в основном о негативном. Вы найдете здесь всё то, с чем сталкиваетесь ежедневно, когда жизнь толкает вас до предела в своем круговороте различных обстоятельств. Когда эмоции изношены, а гнев регулярно проверяет ваше терпение. В дебютном “The Shipwreck” много зловещего, это тревожный спектакль, опасная игра с кораблекрушением. Неизбежное завораживает от начала и до конца.
В этом морском царстве все треки созданы с большим вниманием к деталям, использованы все нюансы и тонкости в написании глубокой картины, они настолько плодотворно работают вместе, что создают вокруг себя особую ауру, которая делает этот альбом увлекательным. В релиз вложено хорошее сочетание мягких и тяжелых разделов, где вам обеспечено подобное трансу состояние, выраженное психоделикой 70-х. Альбом построен на приливах и отливах. Первая половина треков обычно нежная и мечтательная, но вторая навевает неожиданный шторм. Так что, находясь на палубе, вы можете не устоять на ногах. Акцент ставится на ударных, чётко спланированных с басом – одно из главных достоинств диска. Голосовые связки вокалиста монотонны, но даже в этой пучине с легкостью проявляются ярость, одиночество, гнев, отчуждение, уход от мира, месть системе эмоциональной неустойчивости; его пение словно раскачивается из стороны в сторону, бушует ревущими выкриками.
Поднявшись на мачту, вы увидите смену кадров, игра контрастов постоянно превалирует, принимая с каждым разом новый оборот. Взглянув ввысь, вы увидите небо, усыпанное густыми облаками, сквозь них слегка виднеются небольшие отверстия, через которые проскальзывают скудные проблески света. А теперь посмотрите на графическое монохромное оформление “The Shipwreck” – и что вы чувствуете? Я чувствую идеальное сочетание сущности диска и визуальных образов, подчеркивающее концептуальный каркас. Зловещее, сердитое волнение океана и беспомощный корабль, едва удерживающийся на плаву среди мощных всплесков водной стихии. Создается впечатление, что его судьба уже была предрешена.
Закрывая глаза на то, что Whales And Aurora не предлагают ничего нового в отношении многих коллег по жанру, это не мешает вам отправиться в неизведанный уголок “The Shipwreck”, так как, в любом случае, это яркая точка на карте post метала. Релиз предоставлен Slow Burn Records.

Присутствует: классика, концепт, море эмоций
Отсутствует: новаторство, интрига, бездушность

Атмосфера – 5/5
Техника – 5/5
Материал – 4/5
Реализация – 4/5
Review
Global Metal Apocalypse
7.5/10
19.12.2012

Post-Metal with Doom and Sludge Metal influences bode well in Italy when quartet Whales & Aurora release their debut album ‘The Shipwreck’ which sees songs as long as any political debate, for forty odd minutes, the atmosphere shifts from bleak to bleaker and as a result takes the listener on a journey south into the frozen lands of Antarctica where ‘The Shipwreck’ can be found, iced over from the bitterness of the elements found on this grim album release, all that can be said is if you want a Shakespearean tragedy in one release, you’ve find it.

Author: RHYS STEVENSON
Review
Pavillon 666
9.5/10
25.11.2012

Rares sont les moments dans la vie d’un chroniqueur où dès la première écoute on se sent aussi vite et aussi intensément subjugué par la découverte d’un album. Ce premier album des italiens de WHALES AND AURORA est tout simplement le genre d’exception que l’on rencontre assez peu souvent et qui vous font tout simplement aimer le fait de chroniquer des groupes. On se sent relativement privilégié d’ailleurs, car cette formation est encore toute jeune, à peine 4 ans d’existence, quelques démos et cette première galette. Le label Russe SLOW BURNS RECORDS aurait eu tord de se priver d’une telle acquisition dans son catalogue.

Pourtant ici, on peut douter de la nouveauté. Le style très post rock n’est pas vraiment nouveau. CULT OF LUNA est une belle figure de prou en la matière. Dès les premières notes de « Refused Recounting Words », l’ambiance est tout de suite identifiable. On retrouve cette profondeur marquante de l’album « Salvation » des suédois. Il y a quelque chose de psychédélique dans cette musique. Même si la lourdeur prime, les mélodies ont toujours le dessus. Si l’on cherche la simplicité et l’efficacité, c’est directement servi sur un plateau. Et puis, le service est fait avec sérieux. Il n’y a qu’à voir le niveau de production. Le son est propre, puissant. Les sons clairs sont parfaits. Il est rare de trouver un tel niveau de production sur un premier album. Tout cela sert à merveille des compositions émotionnellement profondes. C’est le style qui veut ça, bien sûr, mais la maîtrise du sujet est réelle. « Achieving The Unavoidable » et ses quasiment 11 minutes a de quoi vous mettre dans tous vos états. C’est lourd, puissant et incroyablement mélodieux. Les parties plus calmes sont prenantes au possible et on n’en finit pas de se laisser tranquillement aller avant de se faire reprendre par une bonne dose de distorsion. Ces musiciens savent construire des morceaux, cela ne fait aucun doute et savent aussi fabriquer un album en y incluant une plage conçue pour créer une ambiance générale cohérente, « The Aground Hard-Ship ». Et on reprend l’écoute avec un autre morceau impeccable et implacable, le si bien nommé « Abandonned Amon Echoes ». On retrouve tout le psychédélisme du groupe avant de se faire embarquer par un peu plus de gros rock. Mais y a-t-il vraiment quelque chose à jeter sur cet album ? Je ne le crois définitivement pas.

Il n’y a qu’un seul mot d’ordre à donner pour ce groupe, faites tous ce que vous pouvez pour les soutenir mais surtout, achetez cet album ! Il se pourrait bien que j’en fasse personnellement l’un de mes albums préférés de cette année 2012, alors je ne peux que vous le conseiller. Vous m’en direz des nouvelles !

Author: CHART
Написать отзыв